Sprzęt triathlonowy. Zegarek dla triatlonistów TomTom Multi-Sport [TEST]

Czy zegarek triathlonowy z GPS można kupić za mniej niż 1000 złotych? Można za 799 złotych. Czy to dobry zakup? Zegarek przetestował dla nas Rafał Ruciński, triathlonista, biegacz, który na co dzień przygotowuje amatorów do startów.
Zacznijmy od samego początku, czyli od opakowania. W jednym dużym pudełku znajdziemy zegarek wraz z instrukcjami, a w oddzielnych pudełeczkach pas do mierzenia tętna oraz sensor kadencji.

Przejdźmy do zegarka. Pierwsze wrażenie - zegarek nie za duży, lekki, z szerokim paskiem z dużą liczbą otworów sprzyjających dobrej wentylacji. Sprawia wrażenie solidnie wykonanego i dobrze trzyma się na ręku. Wyświetlacz bardzo czytelny, z dużą czcionką. Zegarek wygląda dość nietypowo, ponieważ przyciski nie są zintegrowane z samym wyświetlaczem. Zamiast nich mamy kwadratowy przycisk/joystick, znajdujący się poniżej tarczy zegarka. Druga nietypowa rzecz - wnętrze zegarka można jednym ruchem wyjąć z paska i podłączyć go do komputera bądź ładowarki. Od razu rozwiewamy obawy - nie ma możliwości, by wypadł z obudowy przez przypadek. Wszystko jest dobrze przemyślane.

Jak skompletować sprzęt rowerowy "po kosztach"

Zgodnie z zaleceniem, po pierwszym włączeniu zegarka dokonujemy aktualizacji oprogramowania, podłączając urządzenie do komputera przez kabel USB, który jest zarazem stacją ładującą. Wymagane jest utworzenie konta w internetowej aplikacji TomTom. Tu mały zgrzyt - system nie przyjmuje polskich znaków w nazwie użytkownika, a co gorsza, informuje o tym wyświetlając ekran błędu numer xxxix. Po aktualizacji oprogramowania już sam interfejs wygląda bardziej przyjaźnie i dochodzi dodatkowa funkcjonalność stopera.

Zegarek ma kilka programów treningowych do wyboru. Można wybrać bieg, jazdę rowerem, pływanie czy bieżnię.

Czas na bieganie

GPS z reguły szybko odnajduje naszą lokalizację, o ile nie jesteśmy w pomieszczeniu. Wówczas trwa to dłużej. Podczas biegu zegarek zachowuje się znakomicie. Korzystanie z niego jest proste i bez problemu można wyczytać interesujące nas informacje, tj. czas treningu, pokonany dystans, średnie tempo, ilość spalonych kalorii, itp. Dla bardziej zaawansowanych istnieje możliwość sprawdzania tętna na treningu, poprzez załączony pulsometr. Zegarek posiada sporo opcji treningowych. Można wyznaczać sobie cele, robić interwały czy sprawdzać wyniki na kolejnych okrążeniach.

Czas na rower

Możemy wykorzystać zalety czujnika kadencji oraz prędkości liczonej za pomocą sensora montowanego na kole - dzięki temu mamy pełną kontrolę nad kadencją pedałowania, co umożliwia zoptymalizowanie wysiłku.



Czas na pływanie

Część pływacka jest piętą achillesową zegarka. Liczenie basenów działa średnio - trzeba pływać niezmiennym stylem, robić perfekcyjne nawroty i nie zatrzymywać się ani na chwilę. W przeciwnym razie zostaną nam naliczone kolejne długości basenów, których nie przepłynęliśmy (odchylenie nawet do 10%). Na basenie zdecydowanie częściej korzystałem z funkcji stopera, a liczenie długości zostawiałem sobie. Na wodach otwartych też znalazłem sposób, ale tylko na treningi - zegarek przyczepiony do bojki doskonale zliczał odległość. Niestety, ta opcja nie sprawdza się w przypadku zawodów.

Ocena:

Podsumowując, zegarek ma doskonały współczynnik wartości do jakości. Jest ciekawą pozycją dla osób zaczynających swoją przygodę z triathlonem. Za pomocą jednego urządzenia otrzymują pełne wsparcie we wszystkich dyscyplinach. Po podłączeniu do komputera można ściągać dane w wybranych formatach plików do innych aplikacji. Dopracowania wymagają opcje pływackie. Nie zachwyca też wydajność baterii. Zegarek wytrzymuje do kilku godzin użytkowania, a przy włączonej funkcji stałego podświetlania, moc baterii spada bardzo szybko.

Zapraszamy na Mistrzostwa Warszawy Open Water