Triathlon okiem debiutanta

7 września w Cholerzynie i Budzyniu pod Krakowem odbyła się 2. edycja zawodów Iron Dragon Triathlon 2014. Zawody rozegrano na dystansie olimpijskim (1,5 km pływania, 40 km na rowerze, 10 km biegu). Sport.pl też tam był, wypuszczając na trasę dwóch nowicjuszy. Oto ich relacja.

To miał być nasz pierwszy triathlon. Piszę nasz, ponieważ na start w imprezie namówiłem również Agnieszkę. Dla mnie miała to być przede wszystkim zmiana sportowego środowiska z biegów ultra, dla Agnieszki natomiast skok na głęboką wodę. Dosłownie i w przenośni. Nie licząc kilku zaledwie wcześniejszych biegów, start w imprezach masowych był dla niej nadal nowym doświadczeniem. Oboje stawialiśmy więc pierwsze kroki w dyscyplinach łączonych. Iron Dragon Triathlon 2014 w podkrakowskim Cholerzynie i Budzyniu miał być dla nas zatem wspólnie krokiem w nieznane.

1. Trening

Bieganie szło nam nie najgorzej, jazda na rowerze dawała dużo frajdy, a basen jak do tej pory traktowaliśmy jako formę aktywnej regeneracji. Trzeba było jednak w końcu zacząć pływać. Triathlon to nie przelewki.

Zapewne u większości pozbawionych jakiegokolwiek doświadczenia triathlonistów, pływanie na otwartym akwenie, w grupie kilkuset wierzgających kończynami zapaleńców wywołuje lekki dreszczyk. I mnóstwo obaw. Pływanie w basenie wzdłuż wyznaczonej linii, grzecznie jeden za drugim, przypominało przy tym spacer po parku. Głównie dlatego postanowiliśmy skorzystać z pomocy trenera. W każdym dużym mieście jest już co najmniej kilka grup oferujących fachowe doradztwo w zakresie triathlonu. Ich wybór to kwestia indywidualnych upodobań. My zdecydowaliśmy się na współpracę z Wojtkiem Mazurkiewiczem, trenerem AWF Kraków ze stowarzyszenia Aktywna Strona Życia.

2. Swim

Już pierwsze wspólne zajęcia na basenie okazały się dla mnie druzgoczące. Nagrania wideo bezwzględnie rozwiały złudzenia, że pływanie (pływam od dziecka) mam we krwi. Krótkie tłumione ruchy, zła praca nóg, niewłaściwy oddech Do domu wróciłem niepocieszony, z głową pełną informacji na temat techniki pływania. Agnieszka zbierała za to same pochwały. Szanse wyrównały się nieco dopiero na otwartym akwenie, gdzie poza techniką liczy się też orientacja. Pierwszy trening połączony z testem pianek dał nam dużo frajdy. Wyporność jaka dają i prędkość z jaką pozwalają płynąć to zupełnie nowe doświadczenie. Z wyborem pianki nie należy się jedna spieszyć. Niemal co weekend któryś basen czy sklep w okolicy organizuje darmowe testy na otwartym akwenie. Tu testy to podstawa. Na sucho można kupić czepek.

Pianka z niższej czy średniej półki? Dla początkującego triathlonisty ostatecznie, po wejściu do spienionej przez kilkuset zawodników wody, wszystko schodzi na drugi plan. Trwa walka i tylko to się liczy. Na początek jednak najlepsze są pianki o zwiększonej wyporności, ułatwiają utrzymanie się na powierzchni, a nie wprawionemu w boju pływakowi dodają wiatru w żagle. Mnie udaje się nawet przepłynąć dystans półtorej kilometra w czasie 30 min. Kiedy chwale się Wojtkowi, ten wzrusza ramionami i mówi: - To dzięki piance.

Prędko zmieniam temat. Bo znacznie ważniejsze od pianki jest to, aby trzymać się z dala tych co płyną żabką. Jeden ich ruch może wyłamać szczękę. Grupa wierzgająca stylem klasycznym jest jak działa Westerplatte. Najlepiej więc od razu ustawić się z boku stawki lub już na początku szybko wypracować sobie pozycję na czele grupy.

a

3. Bike

Poza wszelką wątpliwość trzeba powiedzieć jedno - triathlon to nie dyscyplina, do której wystarczy chart ducha. Na samym początku główną barierą dla zróżnicowanego treningu jest brak odpowiedniego sprzętu. Coraz więcej sklepów oferuje już szeroki asortyment akcesoriów, moda i technologia idą z duchem czasu. Ceny również.

Najdroższy i najważniejszy element całego zestawu to oczywiście rower. I z tym wydatkiem trzeba się pogodzić. Reszta to kwestia czasu. W triathlonie trwa jednak nieustanny wyścig zbrojeń. Zobaczymy to już na pierwszej, większej imprezie. Ostatecznie liczy się jednak to z kim trenujemy i jak się do tego przykładamy. To a nie sprzęt decyduje ostatecznie, na jakiej pozycji będziemy finiszować.

Triathlon jest drogi? Obalamy mity!

4. Run

Większość, do której i ja się zaliczam, zapewne przed pierwszym startem w zawodach triathlonowych liczy na to, że to właśnie podczas biegu można nadrobić cenne minuty. Ja biegam sporo. Głównie w górach. Zwłaszcza biegi ultra. Biegłem Granią Tatr, biegłem 7 Dolin, biegłem Rzeźnika. Biegałem w Karkonoszach, Gorcach, Beskidach, Sudetach. A jednak, nie zdołałem nadrobić tego, co straciłem podczas pływania i jazdy na rowerze. Triathlon to jedna dyscyplina. Nie można w głowie dzielić jej na trzy.

5. Jak się ubrać?

Mokre nie znaczy złe! Trzeba to sobie jasno powiedzieć. Na początku zmokniemy a potem będzie nam już wszystko jedno. Sklepowe wieszaki uginają się pod ciężarem strojów triathlonowych - jedno i dwu częściowych. Oglądając je z Agnieszką sami do końca nie wiemy jaki wybrać. Kuszą kolory i wzory. Okazuje się, że na początek wystarczą obcisłe getry - przedłużone, szybkoschnące Speedo kupuje w przybasenowym sklepie. Do tego koszulka, ta sama na rower i do biegania. Na trasie sprawdza się doskonale. Biegałem w niej ultramaratony, teraz wkładam do torby z rzeczami na triathlon. Braku wkładki rowerowej w getrach, na dystansie olimpijskim nawet nie zauważam. Skarpetki? Zostawiam w domu. Szkoda zachodu.

5. W końcu Żelazny Smok.

Alternatywą dla dużych sportowych imprez o ugruntowanej pozycji i doświadczeniu w pozyskiwaniu znaczących sponsorów są coraz częściej, realizowane z mniejszym rozmachem siłami lokalnych działaczy zawody sportowe o krótkim rodowodzie. To jednak dzięki nim rzesze amatorów nie muszą od razu porywać się na wielkie zawody.

Jedną z takich imprez, której rozmach zapewne w kolejnych latach rozwijać się będzie wraz z doświadczeniem organizatorów jest Iron Dragon Triathlon; rozgrywany nad sztucznym zalewem Kryspinowskim w Cholerzynie i Budzyniu pod Krakowem. 7 września odbyła się tam 2. edycja tych zawodów.

Triathlon odbywa się na dystansie olimpijskim (1,5 km pływania, 40 km na rowerze, 10 km biegu). To jak dotąd jedyna taka impreza w regionie. Podobnie jak sama dyscyplina także i zawody ze smokiem w nazwie błyskawicznie zyskują na popularności.

Choć przyjeżdżamy wcześnie, na miejscu panuje już przedstartowa atmosfera. Współorganizator imprezy Jakub Lenczowski, właściciel dobrytriathlon.pl z Klubu Triathlonowego Water Knights z Zabierzowa podkreśla, że to dopiero ich druga impreza. Tak jakby chciał wybaczyć wszelkie ewentualne potknięcia. Zapowiada - wszyscy nadal zbieramy doświadczenia. My również przyjechaliśmy tu z podobnym nastawieniem. Prędko okazuje się, że to kuźnia początkujących triatlonistów. Na liście nieco ponad 3 setki amatorów, wśród nich jedynie nieliczni klubowi zawodnicy.

Punktualnie o godzinie 12:00 rozpoczyna się rywalizacja, którą kończy 296 osób, w tym 37 kobiet. Wśród mężczyzn zwycięża: Tomasz Marcinek (2:03:09), Piotr Hydzik i Bartłomiej Czyż, a wśród kobiet: Aleksandra Rudzińska (2:16:35), Agata Litwin i Mariola Krzemińska.

Nie brakuje drobnych wpadek organizacyjnych jak problemy z pomiarem czasu to i chwilowy brak wody na trasie biegu. Pomimo niewygórowanej stawki triathloniści walczą ramie w ramie. Na trasie kolarskiej dochodzi nawet do kilku groźnie wyglądających kolizji. Z powodu gorąca na trasie biegu słabnie jeden z uczestników. Piękna pogoda przyciąga jednak rzesze kibiców. Triathlon to widowiskowa dyscyplina.

W pływaniu - po obrysie trójkąta na terenie zalewu - najlepsi okazują się Piotr Hydzik i Agata Litwin. Na etapie biegowym, który wiódł częściowo po terenie ziemnym i trawiastym, a w większości po alejkach asfaltowych, bezkonkurencyjni okazali się Tomasz Marcinek i Ola Rudzińska. Na etapie kolarskim - szybkie 40 km na trasie po miejscowościach Cholerzyn, Budzyń, Morawica, Mników oraz Liszki, w formule z dozwolonym draftingiem (możliwością trzymania się na kole) bez prawa używania lemondek (dopinanej do kierownicy leżanki) zdominowali Marek Mazurkiewicz i Ola Rudzińska. Nam również udaje się ukończyć pierwsze triathlonowe zawody. Mnie z czasem 2.41.29 a Agnieszce 3.19.29. Za rok wrócimy poprawić ten wynik.

Eva