Business Family Triathlon by Hotel Warszawianka. Od prawie 120 kg biznesmena do triathlonisty [ROZMOWA]

Ważył 116 kg i miał dość swojej nadwagi. Diety cud nie pomagały, więc postanowił spróbować sił w sporcie. Rzucił się na głęboką wodę - wylicytował pakiet startowy z numerem 1 w lipcowym triathlonie. Poznajcie historię Adama Bielawskiego, biznesmena, który zmienia swoje życie.

Damian Bąbol: Jak zaczęła się twoja przemiana?

Adam Bielawski: Miałem coraz większy problem ze swoim wyglądem. W grudniu ubiegłego roku ważyłem 116 kg. Trochę dużo, prawda? No właśnie. Ciężko mi to było dłużej akceptować. Tak to jest, kiedy człowiek godzinami ślęczy za biurkiem i się niezdrowo odżywia, często po godz. 22. Nadmierna tkanka tłuszczowa dokuczała w codziennym życiu. Byłem grubasem. Owszem, kilka razy decydowałem się na tzw. diety cud, ostre odchudzanie, ale nic z tego nie wynikało. Najczęściej kończyło się efektem jo-jo. Brakowało wiary w siebie. Potrzebowałem silnego bodźca i realnego celu, do którego konsekwentnie, krok po kroku mógłbym się przygotowywać.

Decyzja o starcie 16 lipca w Business Family Triathlon by Hotel Warszawianka to zmieniła?

- Można tak powiedzieć. Specjalnie na tę imprezę wylicytowałem pakiet startowy z numerem „1” podczas Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Spontanicznie zażartowałem do żony, że wchodzę w tę zabawę. Na początku myślała, że żartuje, ale nie odpuściłem. Zaproponowałem cenę, potem ktoś mnie przebił, ale nie dałem za wygraną. Jak się powiedziało „A”, to trzeba powiedzieć „B”. Stanęło na 400 zł. Zdałem sobie sprawę, że zapłaciłbym też więcej, bo potrzebowałem właśnie takiej dawki motywacji. Pochwaliłem się też przed znajomymi, którzy zareagowali bardzo pozytywnie. Jedna znajoma, kiedy jej o tym powiedziałem, szczerze parsknęła śmiechem, ale to było też motywujące. Ale był jeszcze jeden powód, który dał mi dużo do myślenia i potrzebę poważnej zmiany.

Jaki?

- Otyli ludzie zazwyczaj krótko żyją. Znasz kogoś z poważną nadwagą, kto dożył później starości? Ja nie. Niestety, takie osoby wcześnie umierają na serce. I właśnie ta nieco przerażająca perspektywa mocno wpłynęła moje myślenie. Po 18 latach rzuciłem też palenie papierosów. Właśnie minął rok bez wdychania trucizny. Potrzebowałem jednak terapii. Po trzech miesiącach intensywnej pracy pokonałem wroga.

Jak się zmieniło twoje życie, od kiedy regularnie uprawiasz sport?

- Lepiej wyglądam, lepiej się czuję i mam zdecydowanie lepszy humor. Całkowicie zmieniłem podejście do życia. Mam więcej energii. Owszem, czasami zdarzają się gorsze momenty. Zwłaszcza o świcie, gdy wszyscy w domu śpią, a trzeba się zrywać na basen. Na szczęście później satysfakcja z ukończonego treningu jest nieprawdopodobna. Tego uczucia nie da się opisać, to trzeba przeżyć.

Mocno przeorganizowałem swoje życie, żeby jak najlepiej przygotować się lipcowego triathlonu na dystansie 1/4 Ironman. Chciałbym taki tryb codziennego funkcjonowania utrzymać jak najdłużej.

Zrobiłeś wcześniej badania?

- Tak. Wyniki nie były zbyt ciekawe. Niestety, okazało się, że mam nadciśnienie, problemy z nerkami, wątrobą, a nawet trawieniem. Cóż, brak sportu przez lata i palenie dwóch paczek papierosów dziennie i nastąpiło brutalne zderzenie z rzeczywistością. Coś strasznego. Wszystko na szczęście powoli się normuje. Dobrze, że coś w końcu u siebie zmieniłem. Mam kochającą żonę, która bardzo mnie wspiera, dwie wspaniałe córeczki. Jest dla kogo żyć. Chciałbym w nich zaszczepić miłość do sportu. Marzę, żeby weekendy spędzać w aktywny sposób, a nie przed ekranami smartfonów czy tabletów. To jest niezwykle ważne.

Dlaczego wybrałeś właśnie triathlon?

- Bo to niesamowicie ciekawa dyscyplina. Uprawiasz trzy różne konkurencje, praktycznie nie ma czasu na nudę. Zawsze lubiłem biegać, uwielbiam jazdę na rowerze i coraz bardziej kocham pływanie.

Jak trenujesz?

- Ruszam się pięć razy w tygodniu. Wcześniej wydawało mi się, że to jest absolutnie niemożliwe z powodu braku czasu. Bzdura. Wszystko jest możliwe, wystarczy tylko trochę bardziej pomyśleć i lepiej zorganizować swój dzień. Wstań godzinę wcześniej i nagle okazuje się, że masz więcej czasu. Zdarza się, że wracając z basenu przynoszę świeże bułki na śniadanie, więc rodzina ma dodatkową korzyść. Kiedyś było inaczej. Z powodu otyłości nabrałem kompleksów. Teraz, mimo że wciąż do idealnej sylwetki dużo mi brakuje, to nie wstydzę się pokazać na pływalni. Mam do wykonania konkretną robotę i trenuję. Zdarza się, że na wszelki wypadek zadzwonię wcześniej do Greenpeace, żeby nie wyławiali wieloryba z basenu (śmiech).

Ile teraz ważysz?

- 104 kg. Powoli to wszystko idzie, ale może to lepiej? Z mniejszą szkodliwością dla organizmu. Cały czas mam nad czym pracować. Mam nadzieję, że za rok waga wskaże poniżej 90 kg.

Masz za sobą jakieś starty w masowych zawodach?

- W kwietniu miałem mały kryzys. Trochę problemy zdrowotne, trochę motywacyjne, ale pozbierałem się i zadebiutowałem w Orlen Warsaw Marathon na dystansie 10 km. Niesamowita frajda. Ustawiłem się w ostatniej grupie czasowej (powyżej 1 godziny i 10 minut). Dobiegłem z czasem około 1:21. Byłoby szybciej, gdybym nie wyskoczył jak Filip z konopi, niesiony falą dopingu. Czas może wydawać się śmieszny, ale to dla mnie życiówka, której nigdy nie zapomnę. Miałem wsparcie znajomych i rodziny, kibiców z transparentami i zwyczajnych ludzi, którzy zwłaszcza na ostatnich metrach bardzo pomagali.

Mam awersję na siłownię, nie lubię tego zapachu, jacy tam ludzie przychodzą. Tak naprawdę nie trzeba, ale można. Strasznie lubię jak biegnę o 23 lub z samego rana w weekendy, kiedy ludzie wracają z imprezy, a ja biegnę, pada deszcze. Im bardziej hardkorowa pogoda, tym lepiej się czuję.

Jaki wynik planujesz osiągnąć w Business Family Triathlon by Hotel Warszawianka?

- Zapisałem się na dystans 1/4, więc nie ma żartów. Chciałbym ukończyć ten wyścig w dobrym zdrowiu i z uśmiechem na mecie. Nie będzie łatwo, ale wierzę, że dam radę. Z pomocą najbliższych, ich dopingiem na trasie, na pewno dam radę!

Rozmawiał Damian Bąbol

Business & Family Triathlon Sportmateriały partnera

 

Spróbuj swoich sił w triathlonie!

Specjalne ceny pakietów startowych Business & Family Triathlon by Hotel Warszawianka 2016.

Już teraz indywidualny pakiet startowy wraz z udziałem w Pasta Party oraz TRInstitute, czyli w biznesowych panelach dyskusyjnych z udziałem gości specjalnych w przeddzień zawodów oraz w integracyjnym spotkaniu biznesowym Sport&Business Party w dniu imprezy w cenie 200 PLN.

Start w drużynie oraz sztafecie dostępne są również w atrakcyjnych cenach!

Start w drużynie tylko 150 PLN od osoby.

Zapraszamy do wzięcia udziału w sportowym weekendzie!

Rejestracja: www.bftriathlon.pl/zawody/rejestracja/