Każdy trening jak zawody - Sposób Joaquima Cruza

Przez wiele lat pracy w sporcie spotkałem się z różnymi filozofiami treningu sportowego. Muszę przyznać, że śmiało można stwierdzić, iż każdy trener odnoszący sukcesy ma swoją własną. Taką miał też Joaquim Cruz, mistrz olimpijski z Los Angeles.

Wygraj wyjazd na maraton do Monachium w konkursie Oktoberbieg

Filozofia treningowa jest mieszaniną różnych składników tworzących „produkt końcowy”. Nierzadko się mówi, że praca trenera podobna jest do pracy artysty. My też tworzymy z materiałów, które posiadamy i przy użyciu dostępnych narzędzi. Tym materiałem oczywiście jest zawodnik a narzędziami środki treningowe.

Wśród wielu artystów sportu spotkałem 12 lat temu bardzo ciekawą postać, która trwale odcisnęła piętno na mojej karierze trenerskiej. Był nim znany biegacz Joaquim Cruz. Urodził się 12 marca 1963 w Taguatinga, w Brazylii, w rodzinie robotniczej. Już od młodych lat przejawiał wielki talent do biegania. Treningi rozpoczął w wieku 13 lat. Już w wieku 18 lat ustanowił rekord świata juniorów na 800m w czasie 1.44.3. Po takich wynikach został bardzo szybko ściągnięty na studia do USA, które rozpoczął na Uniwersytecie w Oregonie.

W 1984 roku, jako pierwszy zawodnik w historii Akademickich Mistrzostw USA zdobył podwójne złoto na 800m i 1500m. W tym samym sezonie wygrał, po pasjonującym biegu, Igrzyska Olimpijskie w Los Angeles pokonując samego Sebastiana Coe w czasie nowego rekordu igrzysk - 1.43.00. W kolejnych Igrzyskach zdobył srebro, ale kontuzja Achillesa nie pozwoliła mu już na szybkie bieganie. Jego rekordy życiowe to 800m-1.41.77 (1984r.) oraz 1500m - 3.34.63 (1988r.). Po zakończeniu kariery został trenerem i pracuje w ośrodku w Chula Vista w Californii.

W 2002 roku wziąłem udział w prowadzonej przez niego konferencji w klinice trenerskiej w Nowej Zelandii. Trwała ona prawie cały dzień i nie przypominała konferencji, jakie widziałem wcześniej. Trener Cruz opowiedział nam historię swojego życia i kariery sportowej. Była to pasjonująca opowieść o chłopcu z biednej rodziny, który chciał być najlepszy na świecie. Kochał biegać i wierzył, że kiedyś mu się to uda. I dopiął swego! Pytanie jak?

a

Pierwsza rzecz jest oczywista - ciężka praca. Nie jest to nic odkrywczego i każdy to wie. Ciekawa okazała się druga składowa sukcesu. Otóż Joaquim wierzył, że może być najszybszy na świecie tylko wtedy, kiedy na treningach będzie się systematycznie poprawiał. Powiecie, że to tez nic nowego. Jednak on, przez poprawianie się rozumiał ciągłą walkę o jak najlepszy czas. Kiedy miał przed sobą trening np. 5km, to analizował swoje poprzednie wyniki i zakładał, że tym razem musi pobiec szybciej? Nigdy nie podchodził do takich treningów jak do obowiązku, ale traktował je jak kolejne wyzwanie - muszę być lepszy niż poprzednio!

Powiem szczerze, że zafascynowała mnie taka filozofia podejścia do treningu, zupełnie niespotykana w Polsce. Zacząłem ją stosować i okazała się bardzo skuteczna. Oczywiście nie jest to tak, że na każdym treningu się ścigamy i ustanawiamy rekordy życiowe. W dobrze ułożonym planie treningowym są treningi główne ( biegowe w przypadku biegów) i uzupełniające jak siła, skoczność itp. Trening główny to na przykład 10 kilometrów, które robimy regularnie, raz w tygodniu. I właśnie taki trening traktujemy jak wyzwanie.

 

Pamiątkowy znaczek pocztowy z Joaquimem Cruzem

 

Co ciekawe Cruz twierdził, że nawet, jeśli źle się czuł, powtarzał sobie, że to może się także przydarzyć na ważnych zawodach. Co wtedy? Też trzeba startować i walczyć o zwycięstwo. Kiedy więc miał słabszy dzień a musiał zrobić ważny trening to go robił na ile procent? Na 100! Kiedy więc pada śnieg a Wam się nie chce to właśnie jest ten moment, kiedy możecie zrobić wielki krok naprzód w swoim treningu.To jest sprawdzian charakteru, z którego możecie wyjść dużo silniejsi. Nie jest to pusty slogan.

Pomyślcie sobie, że przygotowujecie się do ważnego biegu. Pada śnieg i jest zimno. Statystycznie duża część zawodników nie wyjdzie na trening. Jeżeli Wy będziecie silni i wyjdziecie to już „wyprzedziliście” kilku zawodników, mimo że nie wyszliście jeszcze na bieżnię. Nigdy pewnie tak nie myśleliście o treningu, ale właśnie tak to wygląda. Ten, kto zrobi lepszy trening, wygrywa. Zawody to tylko przysłowiowa „kropka nad i”. Tak myślał Joaquim Cruz.

Wszyscy trenują do konkretnych zawodów i ścigają się korespondencyjnie. To od nas zależy czy stając na starcie będziemy mieli przewagę czy będziemy musieli nadrabiać braki w przygotowaniach. Proste?

Oczywiście jest to jedna z wielu ciekawych teorii, ale mi osobiście bardzo odpowiada. Stosuję ją od lat i wiem, że działa. Wymaga poświęceń i silnej woli, ale przynosi sukcesy a co najważniejsze satysfakcję.  Polecam spróbować.

Przykłady zastosowania:

I. Kiedy stosujecie metodę powtórzeniową, np. 8x500m, to zakładacie progresję wyników w cyklu minimum 2 tygodniowy.

pierwsze dwa tygodnie: 8x500m, po 1.50, przerwa 3 minuty,

drugie dwa tygodnie: 8x500, po 1.45, przerwa 3minuty,

trzecie dwa tygodnie: 8x500, po 1.45, przerwa 2.30 minuty,

czwarte dwa tygodnie: 8x500 , po 1.40 , przerwa 2.30

II. Jak wyżej, 8x500m, przerwa 3 minuty, ale stosujecie progresję wyników w każdym odcinku.

pierwsze dwa tygodnie: 2.10, 2.05, 2.00, 1.55, 1.50, 1.45, 1.45, 1.40,

drugie dwa tygodnie: 2.05, 2.00, 1.55, 1.50, 1.45, 1.40, 1.40, 1.40,

trzecie dwa tygodnie: 2.05, 2.00, 1.55, 1.50, 1.45, 1.40, 1.40, 1.35,

czwarte dwa tygodnie: 2.05, 2.00, 1.55, 1.50, 1.45, 1.40, 1.35, 1.30

Bardzo trudne, ale daje efekty.

III. Bardzo ciekawy wariant.

8x500m, przerwa 3 minuty, ale 7 odcinków na założenie 1.50-2.00 a ostatni odcinek na 100%.  Na każdym kolejnym treningu staramy się poprawić czas ostatniej 500m.

IV. W przypadku długich odcinków, jak np. 10 kilometrów, bardzo ciężko jest zastosować metodę biegania na rekord. Najlepiej wyznaczyć sobie, np. raz w miesiącu trening, na którym będziemy starali się poprawić nasz czas na tym dystansie, ale wyznaczając sobie cel do osiągnięcia. Może to być comiesięczne poprawianie wyniku o 30 sekund.

V. I na koniec metoda, którą stosował Cruz. Raz w miesiącu robicie trening, który traktujecie jak zawody. Jeden odcinek, np. 5km i biegniecie na rekord życiowy. Miesiąc treningu i znowu sprawdzian. Oczywiście o ile nie macie zawodów!

PLANY TRENINGOWY - 10 KM w 40 minut

Proszę pamiętać, że powyższy trening i założone czasy może wykonać jedynie zawodnik „obiegany”, odpowiednio przygotowany. W tym wypadku jest to zawodniczka, rekord na 10km - 42 minuty. Jeżeli jesteśmy na początku treningów to robicie mniej odcinków, dłuższe przerwy a założenia dostosowane do Waszych możliwości.

Mam nadzieję, że nie pomieszałem Wam za bardzo w głowach. Polecam, jako ciekawostkę a dla odważnych do spróbowania.

Eva