Nie tylko doping dodaje sił

Szczęśliwe skarpety, koszulka, czapka. Polowanie na numery startowe. Wizualizacja biegu. Jednym zdaniem - (przed)startowe triki biegaczy.

Biegowe ciekawostki, porady i newsy. Śledź nas na Facebooku i Twitterze @PolskaBiega

Masz pytania? Podyskutuj z nami na FORUM!

Mają magiczną moc czy nie - trudno ocenić. Na pewno biegaczowi nie zaszkodzą! Wypatrujcie, czy na trasie Orlen Warsaw Marathonu nie spotkacie kogoś w "czapce żula".

Nie mam skarpet - nie biegam

Jedni zupełnie nie przywiązują wagi do biegowych skarpet, inni - wręcz przeciwnie - mają swoje ulubione, a nawet szczęśliwe! - Jakiś czas temu kupiłem nowe buty - startówki. Były na tyle dopasowane, że poprzednie skarpety, w których startowałem, nie mieściły się do nich. Przeszukując szufladę, natrafiłem na paczkę nowych, bardzo cienkich skarpet. Lekko przed kostkę, idealne do nowych butów. Wskoczyłem w skarpety, a potem w nowe buty. Pasowały idealnie. Od tamtej pory każdy start - przełaje, stadion czy biegi uliczne - współdzielę z tym skarpetami. Przyznaję, że przeżyły nie jedną błotną kąpiel i swojego pierwotnego białego koloru raczej już nie odzyskają, ale cóż... Taki urok szczęśliwych skarpet - opowiada Piotr Myślak, biegacz-amator, maratończyk.

Czapka "żula"

Jedni mają skarpety, inni - czapkę. Dominik „Słonik” Włodarkiewicz, trenuje amatorsko od 2012 roku. Wcześniej jego pasją była deskorolka. Czapka „żula” to rekwizyt z czasów deskorolkowego życia. - Podobnych czapek miałem kilka, bardzo je lubiłem. Kiedy zacząłem biegać, stwierdziłem, że ta właśnie czapka będzie chronić moją głowę w ważniejszych startach, które zazwyczaj są wczesną wiosną lub jesienią - mówi Słonik. Jest czapka, są i rękawiczki. Także z czasów „deski”. - Mam je ze sobą na najważniejszych biegach, by ta część mojego życia byłą ze mną. Odkryłem, że kiedy startuję w czapce i rękawiczkach, a potem w czasie biegu je zdejmuję, wstępuje we mnie nowa energia i mogę podkręcić tempo - zdradza Słonik.

Utarło się, że kiedy nasze numery mają cyfry 7 lub 3, nie jest to zwykły przypadek. Jeśli je mam, czuję się pewniej

Szczęśliwe cyfry

Emilia Seremak biegająca od 15 miesięcy amatorka debiutowała z numerem startowym 1749. Niby nic szczególnego, a jednak. - Tak się złożyło, że w kolejnych startach - moich i mojej koleżanki - zawsze w numerach trafiałyśmy na 7 lub 3. Utarło się, że kiedy nasze numery mają te cyfry, nie jest to zwykły przypadek. Czy te cyfry faktycznie przynoszą szczęście? Nie wiem, ale na pewno, jak którąś mam, czuję się pewniej - mówi.

Wizualizacja i ... szczęśliwa biedronka

Zawodowi biegacze często przed biegiem wizualizują sobie start. - W ten sposób układam sobie bieg w głowie, przygotowuję się mentalnie do wyścigu - zdradza Błażej Brzeziński, wicemistrz Polski w maratonie z 2013 roku, z rekordem życiowym 2:12:17. - Mam też taką małą, biedronkę. Zazwyczaj zabieram ją ze sobą na zawody. Oczywiście nie chowam jej w kieszeni podczas biegu, ale jest zawsze w torbie. Można powiedzieć, że to mój mały talizman.