Co jest najważniejsze w bieganiu? [FELIETON]

Wiadomo, że dobre buty to podstawa. Przyda się też techniczna koszulka, wygodne spodenki, na długi dystans jakiś żel energetyczny, żeby nam nie zabrakło sił. Ale tak naprawdę w bieganiu najważniejsza jest drużyna. Bo w grupie siła.

Swoje pierwsze biegowe kroki stawiałam w jednym z warszawskich biegowych klubów. Cotygodniowe treningi, na które na początku chodziłam z duszą na ramieniu, bo nie wiedziałam czy sobie poradzę. Ale nigdy nikt mnie nie zostawił z tyłu, zawsze mogłam liczyć na pomoc bardziej doświadczonych, a zadania treningowe były planowane tak, żeby każdy mógł zrobić dobry dla siebie trening. Potem były wspólne wyjazdy na zawody, wspólne długie wybiegania i ogrom pozytywnych emocji!

Później przyszedł czas na inne biegowe i triathlonowe ekipy. Mniej lub bardziej formalne. Ale jedno jest pewne. Nic nie zastąpi emocji towarzyszących wspólnym zmaganiom na trasach biegów. I nie ma znaczenia, czy biegniemy po życiówkę, czy może traktujemy ten start treningowo. Zawsze widok klubowej koszulki na trasie, albo klubowych kibiców dodaje skrzydeł, a radość z sukcesów znajomych jest często większa, niż zadowolenie z własnych osiągów.

Po paru latach treningów okazało się, że wyniki są ważne, bo fajnie jest móc cieszyć się z nowej życiówki, z nowego rekordu, z osiągnięcia czasu, który kiedyś wydawał nam się nierealny. Ale wyniki nie są najważniejsze. Nie ma nic smutniejszego dla mnie niż wbiegnięcie na metę i nie spotkanie nikogo znajomego, z kim można byłoby przybić piątkę, pogratulować sobie wzajemnie dobrego startu i podzielić dobrymi emocjami. A im ważniejszy start, im więcej wysiłku mnie kosztował, tym bardziej na mecie potrzebuję z kimś podzielić się radością.

orlen warsaw marathon, maraton, trening biegacza BARTOSZ BAJERSKI - Live.com

Samotność w tłumie? Nie!

Mój ostatni start na Ironmanie w Barcelonie był cudowny z wielu powodów. Piękne miejsce, cała grupa znajomych i rodzina na miejscu, wielu znajomych na trasie i tłum kibiców, którzy od 5 rano do samego wieczora dzielnie stali, dopingowali i wspomagali w drodze do mety. Sam wyścig poszedł świetnie! Część biegową, której dystans wynosi 42 km 195 m, pokonałam w czasie 4:30, choć moja życiówka w samym maratonie ustanowiona w 2015 roku na Orlen Warsaw Marathon to zaledwie 4:05. Więc październikowy start i złamanie 12 godzin na dystansie Ironmana naprawdę uważam za swój wielki sukces. I tylko jednej rzeczy żałuję. Że przebiegając już przez czerwony dywan w kierunku mety, nie zatrzymałam się przy trybunach i nie przytuliłam przyjaciół, którzy tam stali i mnie dopingowali. Tylko im pomachałam i pobiegłam po swoją nową życiówkę. Żałuję, bo czas byłby gorszy o... 30 sekund??? To nic w porównaniu z całym wynikiem 11 godzin i 49 minut. A czułabym się o wiele lepiej, gdybym wtedy się zatrzymała i podziękowała.

Szczęścia się nie chowa. Szczęściem się dzieli

Czy nie lepiej jednak biegać i trenować samemu? Nie oglądać się na innych? Być totalnie niezależnym? Nie. Zdecydowanie nie. Grupa daje niesamowitą siłę i dodaje mocy. Oczywiście, że większość treningów zrobimy samotnie, długie wybiegania będą nadal długie i jednostajne, ale na koniec dnia świadomość, że inni też ciężko trenują, że wylewają litry potu na bieżni i ta zdrowa nutka rywalizacji da nam dużo więcej niż godziny spędzone na samotnym treningu. Bo to ludzie tworzą sport i to oni są w nim najważniejsi.

Sport daje nam niesamowitą pulę dobrych emocji, których nie ma jak zostawić tylko dla siebie. Trzeba się nimi dzielić! Można nimi obdarować najbliższą rodzinę, znajomych, sąsiadów, a także kolegów z pracy!

I w Polska Biega postanowiliśmy podzielić się naszymi emocjami z ludźmi z pracy i zarazić ich naszą sportową pasją! I wciągnąć do naszej biegowej grupy!

Pierwszy start naszej redakcyjnej drużyny mamy już za sobą. W sierpniu w Gdyni wystartowaliśmy kilkunastoosobową ekipą na największych polskich zawodach triathlonowych. Radości i dobrej zabawy nie było końca! I o to właśnie nam chodziło!

triathlon, ironman gdynia,

A może by tak powiększyć skład? I zaprosić do wspólnego startu 100 osób? To dopiero byłaby niezła banda! I tak z oto 24 kwietnia na starcie ORLEN Warsaw Marathonu i Biegu OSHEE 10km stanie nas prawie setka!

Będą wśród nas dziennikarze, wydawcy, reporterzy, ludzie od sprzedaży, księgowości, produkcji, marketingu, pracownicy administracji i wielu, wielu innych. Chcemy wyprodukować jak najwięcej endorfin biegowych. Zaczynamy przygotowania!

Chcemy dzielić się emocjami, przybić grupową piątkę na mecie i wspólnie cieszyć się sportem!

Śledźcie nasze przygotowania i trzymajcie kciuki!