W butach, a jednak boso - Vibram Fivefingers Bikila EVO M [TEST]

Bieganie w butach Vibram Fivefingers to zaskoczenie za zaskoczeniem. Jedno jest jednak pewne - choć nie każdy biegacz zapała do nich miłością, to każdy z przygody z "palczatkami" może wynieść wiele pożytku.

Pierwsze wrażenie

Wyjaśnijmy sobie od razu - Vibram Fivefingers nie są butami dla każdego. Już sam wygląd sprawia, że albo je pokochasz, albo znienawidzisz. I to od razu po wyjęciu z pudełka. Vibram Fivefingers Bikila EVO M w niczym nie przypominają klasycznych butów do biegania. Podeszwy prawie nie ma, cholewka cieniutka, bez odrobiny nawet klasycznej siateczki. No i palce - znak rozpoznawczy marki. W dodatku buty są jaskrawożółte, tak jakby sam fason nie rzucał się wystarczająco w oczy. Nie myśl, że na treningu pozostaniesz niezauważony. Gdy w redakcji pojawiłem się w Fivefingersach, wzbudziłem małe poruszenie - a przecież byłem wśród dziennikarzy obeznanych z biegowymi osobliwościami.

Vibram Fivefingers Bikila EVO MVibram Fivefingers Bikila EVO M

Zaskakujący jest jednak nie tylko wygląd. Konstrukcja buta powoduje, że jest on niesamowicie elastyczny. W cholewce nie ma żadnych usztywnień, możemy ją wyginać w dowolną stronę. Podeszwa składająca się z cieniutkiej warstwy pianki i gumy również pozwala na zginanie i skręcanie. Oczywiście każdy z "palców" może pracować niezależnie. Zwykłe nie są w Bikila EVO M nawet sznurowadła - zastąpiono je sznurkami z plastikowymi stoperami. Dzięki temu buty nie rozwiązują się w trakcie biegu, szybsze jest też ich zakłada... Chwileczkę!

Sztywność - 1/5

Vibram Fivefingers Bikila EVO MVibram Fivefingers Bikila EVO M

Przymiarka, czyli kończą się żarty, zaczynają schody

Zakładanie Fivefingersów to zadanie karkołomne. Na pierwszy ogień idą skarpetki. Muszą być, a jakże, palczaste. Mój wybór padł na Injinji, które można kupić razem z butami. W dodatku idealnie pasują kolorystycznie. Mina mi zrzedła, gdy przyszło do ubierania. Trafienie palcami u stóp we właściwe "kieszonki" zajmuje za pierwszym razem więcej czasu, niż ułożenie kostki Rubika. Gdy tego dokonałem, dumny z siebie spojrzałem na buty i załamałem ręce - teraz tak samo należało pobawić się z butami... O dziwo, poszło dużo łatwiej, niż ze skarpetami. Kolejne podejścia to już prościzna. Mała podpowiedź - warto zacząć od palucha, a potem układać kolejne palce.

Vibram Fivefingers Bikila EVO MVibram Fivefingers Bikila EVO M

Już od pierwszych kroków wiedziałem, że bieganie w Fivefingersach będzie kompletnie inne, niż w klasycznych butach. Zerowy drop, ultragiętka podeszwa i brak jakichkolwiek usztywnień robią swoje.

Zaskoczeniem jest dla mnie fakt, że tak dziwne buty mogą być... tak wygodne! Miękka cholewka okala stopę niczym skarpeta. Wewnątrz jest co prawda kilka szwów, ale zupełnie nie czuć ich nawet przy bieganiu bez skarpet. Dopasowanie oceniam na 4 - byłaby piątka, gdyby zapiętek lepiej trzymał stopę. Zdaję sobie jednak sprawę, że to cena minimalizmu - nie ma tam po prostu żadnych wzmocnień. Poza tym drobiazgiem, jeśli zadbamy o dobór właściwego rozmiaru przy zakupie, o komfort w zasadzie nie trzeba się obawiać. W tej kwestii jedynym mankamentem było uczucie nienaturalnie rozstawionych palców, ale po kilku treningach można się do tego przyzwyczaić.

Kolejnym zaskoczeniem jest stabilność. To zasługa niskiego "zawieszenia" - stąpamy niemal bezpośrednio po podłożu, więc nie są potrzebne żadne stabilizatory.

Trzymanie stopy - 4/5

Stabilizacja - 5/5

Wygoda - 4/5

Vibram Fivefingers Bikila EVO MVibram Fivefingers Bikila EVO M

Biegamy!

Koniec z lądowaniem na pięcie! Vibram skutecznie wybija z głowy takie pomysły. Choć to najbardziej "amortyzowany" model w ofercie (pod stopą mamy 8,5 mm pianki i gumy), to każde niewłaściwe lądowanie poczujemy. Zaskakuje też ogromny zakres ruchu samej stopy. Podeszwa bez usztywnień pozwala na mocne grzebnięcie i odbicie od podłoża. Po pierwszym treningu lekcja anatomii murowana - poczujecie w stopie mięśnie, o których istnieniu nie mieliście pojęcia ;)  Niestety, taka konstrukcja ma też swoje wady - lądowanie na kamieniu czy krawężniku bywa nieprzyjemne.

Fivefingersy są tak dynamiczne, jak... Twoje nogi. W podeszwie po prostu nie ma nic, co mogłoby wpłynąć na tę cechę. Vibramy nie mają grubej pianki, która "zamula" bieg, ani też sprężystych technologii. Pod tym względem - wzór neutralności. Z tego powodu świetnie nadają się także do niebiegowych aktywności, takich jak zajęcia fitness czy crossfit. Chcesz większej dynamiczności? Pracuj nad techniką!

Do biegania w Vibramach należy podchodzić ostrożnie. Watro zacząć od 2-3 kilometrów w "palczatkach" i stopniowo zwiększać dystans. Inaczej łatwo o przeciążenie stóp i łydek, a w efekcie przerwę w treningach. Po kilku tygodniach adaptacji można decydować się na dłuższe treningi.

Amortyzacja - 1/5

Dynamiczność - 3/5

Vibram Fivefingers Bikila EVO MVibram Fivefingers Bikila EVO M

Wentylacja i przyczepność to cechy, na ocenę których spory wpływ mają warunki pogodowe. Miałem to szczęście, że test przypadł na okres przejściowy - Vibramy "załapały się" i na wrześniowe upały, i na październikowe przymrozki. Wniosek? Przewiewności nie można nic zarzucić, ale w zimne dni czuć niewielką izolację od podłoża. W stopy bywa po prostu chłodno.

Przyczepność jest świetna na suchej nawierzchni sztucznej. Bez zarzutu także na ziemi i błocie - ze względu na budowę butów można solidnie "wgryźć się" stopą w miękką nawierzchnię. Kłopotliwe były jednak jesienne treningi na przysypanych liśćmi chodnikach. Dopóki było sucho nie miałem powodów do narzekania, jednak mokre liście powodowały poślizgi. Zwłaszcza jesienią przydałoby się ciut więcej bieżnika.

Wentylacja - 5/5

Przyczepność - 3/5

Podsumowanie

Vibram Fivefingers Bikila EVO M to buty bardzo nietypowe i jako takie nie zdobędą pewnie masowej popularności. Nie oznacza to jednak, że są złe. Wręcz przeciwnie! To świetne narzędzie do pracy nad techniką biegu, pomagają też uaktywnić zaniedbywane zazwyczaj mięśnie. Choć w moim przypadku Fivefingersy nie zdetronizowały ulubionego modelu, wywalczyły sobie stałe miejsce w biegowej szafie. Po zasadniczej części treningu w klasycznych butach, z przyjemnością zakładam Vibramy na szybsze przebieżki. Zabieram je także na bieżnię lekkoatletyczną. Są lekkie, wygodne i przede wszystkim - dzięki nim czuję JAK biegnę.

Długie wybiegania - 2/5

Codzienne treningi - 3/5

Trening szybkościowy - 5/5

Maraton - 2/5

Krótsze zawody - 4/5


TESTER:

Bartosz Goławski - biegacz, triathlonista. W bieganiu zajmował się już niemal wszystkim - startował, organizował zawody, pracował w branży sprzętowej. Lubi startować na 5 i 10 km, choć w sportowym portfolio ma również Ironmana. Fan biegowych technologii i nieortodoksyjnych metod treningowych.

Komentarze (2)
W butach, a jednak boso - Vibram Fivefingers Bikila EVO M [TEST]
Zaloguj się
  • hassy

    0

    Fajny materiał.
    Kilka drobnych komentarzy:
    1. 8,5 mm to nie tak bardzo mało. Ostatnio regularnie biegam w czymś, co ma 1,5 mm podeszwy. Merrell Vapor Glove ma bodaj ok. 5 mm.
    2. Dla osoby dużo biegającej i robiącej dużo kilometrów te 2-3 km to mało i ostrożnie. Dla osoby będącej amatorem truchtającym dla zdrowia, kondycji i przyjemności te 5-10 km (przeciętny trening między 30 a 60 min) to może być za dużo. W skrajnych przypadkach początki bywają zaledwie kilkuminutowe, parę setek metrów itp.
    3. Nie ma żadnego "a jednak boso". Cokolwiek na nogach i już nie jest boso. A tu (patrz pkt. 1) jest na nogach sporo. I nie chodzi o formalizm definicji tylko o odczucia. Bosa stopa to bosa stopa i nic jej w pełni nie może emulować.
    4. Owszem, założenie skarpetek i butów z oddzielnymi palcami powoduje, że palce są trochę "rozpychane". Na rynku istnieją też patenty typu "kopytko", w których duży paluch ma swoją osobną "pochewkę", a pozostałe 4 mieszczą się w drugą.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX