Niezwykła metamorfoza! Od drwiących uśmieszków na widok grubaska do maratonu poniżej 3 godzin!

Nazywam się Damian Kuźmicki i opowiem wam, jak z ważącego 110 kg otyłego misia stałem się szczupłym biegaczem z życiówką w maratonie poniżej trzech godzin.

 

Mam 25 lat, mieszkam w Poznaniu. Jako nastolatek nie lubiłem uprawiać sportu. Krótko trenowałem kolarstwo górskie, ale to była taka nieudana młodzieńcza próba. W gimnazjum na lekcjach WF byłem gościem. Wcześniej złamałem bark, który źle się zrósł. Długo ciągnąłem zwolnienie, a później tego nadużywałem. Po szkole, zamiast pokopać z kolegami w piłkę na podwórku, wolałem spędzać czas przed komputerem. Do tego wcinałem chipsy i fast foody. Robiłem się coraz większy. Jakby tego było mało, na studiach zatrudniłem się w barze ze śmieciowym jedzeniem. We wstępnych badaniach lekarskich wyszło nawet, że mam symptomy nadciśnienia.

Kiedy skończyłem 22 lata, przy wzroście 182 cm ważyłem 110 kg. Uznałem, że tego już za wiele...

Maj 2012

Patrzę w lustro. Mówię: „Chłopie, wyglądasz jak pączek. Zrób coś ze sobą”. Wskakuję w bawełniany dres, byle jakie buty. Przeczłapałem kilometr. Kolka, charczenie, wycie zamiast przyspieszonego oddechu. Zlany potem, z wywieszonym jęzorem wracam do domu. „To chyba nie dla mnie” - myślę. Ale nie poddaję się.

Czerwiec 2012

Mam problem z tym bieganiem - wstydzę się ludzi. Te drwiące uśmieszki na widok grubaska przebierającego nogami... Wsiadam w samochód i wyjeżdżam do lasu, żeby tam potruchtać. Wtedy czuję się swobodnie. Z dala od innych.

Zakładam konto w biegowej aplikacji run-log. To taki dzienniczek aktywności, w którym można zapisywać treningi i pokonane kilometry. W rubryce „o mnie” wpisuję: „Run for fun”. Prawdziwa zabawa dopiero przede mną.

Damian Kuźmicki przed rozpoczęciem treningów biegowycharchiwum Damiana Kuźmickiego

Lipiec 2012

Jak pech to pech. Nadmiar kilogramów też zrobił swoje. Biegnę po chodniku, nadeptuję na wystającą studzienkę kanalizacyjną. Stopa nie wytrzymuje obciążenia, wygina się boleśnie. Diagnoza: zwichnięcie stawu skokowego. Parę tygodni przerwy, ale szybko wracam do biegania.

Sierpień 2012

Jestem po kolejnym treningu. Wchodzę na wagę: 96 kg.

Wrzesień 2012

Zbliżam się do 90 kg. Widząc rezultaty, stając na wadze, nakręcam się jeszcze bardziej. Kupuję sprzęt, czytam portale biegowe. Wszystko, co robię, o czym myślę, kręci się wokół biegania.

Październik 2012

Startuję w pierwszej imprezie - „Bieg Jesieni”, czy jakoś tak. Na luzie, bez mierzenia czasu, na dystansie 3 km. Dobiegam do mety z uśmiechem. Świetnie się bawię. Atmosfera na zawodach jest kapitalna. Nie mogę się doczekać następnego biegu.

Listopad 2012

Godzina ciągłego biegu nie sprawia mi problemu. Czuję się coraz lepiej, waga spada. Odpowiednio się też odżywiam. Uczucia głodu nie zaspokajam już wizytą w „hamburgerowni” czy innym śmieciowym jedzeniem. Jem więcej warzyw. Odstawiam słodkie i kolorowe napoje. Rezygnuję ze słodyczy. Przestaję słodzić herbatę i kawę. Mniej jem na wieczór; zdarza się, że zasypiam na głodniaka. Nie jest lekko.

Grudzień 2012

Gwiazdka. Dostaję od siostry książkę „Bieganie metodą Danielsa”. Na jej podstawie wyznaczam nowy cel - 6. Poznań Półmaraton. To przełom w moim podejściu do trenowania.

Luty 2013

Nieważne, że pada, że zawierucha - trening trzeba wykonać. Z miesiąca na miesiąc coraz bardziej tracę na wadze. Ale pojawiają się problemy. Czuję ból w okolicach kolana i piszczeli. Czytam w internecie, że mogę mieć problem z pasmem biodrowo-piszczelowym. To częsta kontuzja początkujących biegaczy. Idę do ortopedy. Ten patrzy, kiwa głową. Nie podoba mu się, że coś strzela w kolanie. Słyszę diagnozę: „Niech sobie pan da lepiej spokój z tym bieganiem”. To ma być specjalista?! Wychodzę i więcej tam nie wracam. Bóle przechodzą, kiedy stosuję sprawdzone metody, m.in. tzw. rolowanie bokiem na butelce.

Kwiecień 2013

Wow! Zegar wynikowy wskazuje 1 godzinę, 45 minut i 28 sekund! Jestem szczęśliwy! Właśnie pokonałem 6. Poznań Półmaraton. Od tego startu przestaję biegać, by chudnąć. Teraz skupiam się na poprawie wyników. Wyznaczam kolejny cel: 14. Poznań Maraton. Sprawdzam wagę - 79 kg.

Sierpień 2013

Biegam coraz dłuższe dystanse i tracę kolejne kilogramy. Rodzice, których co jakiś czas odwiedzam w mojej rodzinnej Pile, zaczynają się martwić. Proszą, żebym poszedł na badania. Martwią się, że wpadnę w anemię. Kiedy spotykam dawnych znajomych z liceum, pytają, czy nie jestem chory. Niektórzy mnie nawet nie poznają. Przechodzę podstawowe badania: EKG, mocz i morfologia. Wyniki? Bardzo dobre.

Październik 2013

Ważę 75 kg. Czas na maraton w Poznaniu. Głównym sponsorem jest Bank PKO, w którym pracuję jako doradca. Nasza firma od lat promuje bieganie. Wystawia liczną drużynę. Czuję się dobrze przygotowany, ale im bliżej startu, tym stres coraz większy. Czas: 3 godziny i 10 minut! Euforia!

Grudzień 2013

Rok kończę udanym startem w 30. Międzynarodowym Biegu Sylwestrowym na 10 km. Średnie tempo: 3:52 min/km. Jest moc! Cel na 2014 r.? Kwietniowy Orlen Warsaw Marathon i „złamanie” trzech godzin.

11. WEEKEND POLSKA BIEGA. SETKI DARMOWYCH BIEGÓW W CAŁYM KRAJU. DOŁĄCZ DO NAS!

Marzec 2014

Przygotowania idą pełną parą. Jestem w ciągu treningowym. Forma coraz lepsza. W kwietniu maraton, więc czas na próbę generalną. Startuję w Ostrowskim Ice Mat Półmaratonie.

Zegarek wskazuje godz. 13. Startujemy. Idzie mi świetnie. Gnam do mety w tempie 3:57 min/km. Czas na mecie: 1 godzina, 23 minuty i 15 sekund. Życiówka!

Kwiecień 2014

Przed drugą edycją Orlen Warsaw Marathon wchodzę na wagę - 69 kg. Nigdy nie czułem się lepiej. „To będzie ten dzień!” - mówię sobie. Wszystko idzie zgodnie z planem. Przebiegnięcie królewskiego dystansu zajmuje mi 2 godziny i 58 minut!

Damian Kuźmicki z medalem Orlen Warsaw Marathonarchiwum Damiana Kuźmickiego

Czerwiec 2014

Z mojego konta na aplikacji run-log wynika, że przebiegłem już 5667,266 km. Przeliczając to na czas spędzony na bieganiu, wyszło: 19 dni, 15 godzin, 57 minut i 53 sekund.

Wrzesień 2014

Biegam coraz szybciej. Nie wyobrażam sobie życia bez biegania. Zdrowy i sportowy tryb życia wszedł mi w krew. Nawet nie muszę się nad tym zastanawiać.

Styczeń 2015

Waga utrzymuje się między 69 a 72 kg. Zaczynam solidne przygotowania do trzeciej edycji Orlen Warsaw Marathon. Niestety, wkrótce dopada mnie grypa. Wypadam z rytmu. Odpuszczam treningi.

Kwiecień 2015

Zostaję pacemakerem w 9. Poznań Półmaratonie. Prowadzę zawodników na czas 1 godzina i 35 minut. Nowe, ale bardzo fajne doświadczenie w biegowej przygodzie.

Maj 2015

Przez te dwa lata wyzbyłem się kompleksów. Wiem, że to była hardkorowa redukcja wagi. Nikomu nie polecam takiej drogi. Na szczęście moje ciało dość elastycznie zaadaptowało się do takiej zmiany, choć nie do końca. Niewielka fałdka wiszącej skóry jednak pozostała. Czuję ją, kiedy się schylam, ale specjalnie mi nie przeszkadza. Wolę mieć tę dodatkową warstwę niż „oponę” tłuszczu, która mnie męczyła przez wiele lat.

Rozmawiał Damian Bąbol

Śledź autora na: twitterze oraz instagramie