Zaczęła biegać, porzuciła toksyczną pracę, zmieniła się nie do poznania!

Bieganie to nie tylko pasja. Może być ratunkiem przed samym sobą. Przed swoimi słabościami. Pozwala odkryć nieznane cechy naszego charakteru...

Każdy ma swój powód, dla którego biega. Dla jednych to świetny sposób aby pozbyć się zbędnych kilogramów, drudzy odnaleźli sposób na życie. Dla wielu w dzisiejszych czasach bieganie stało się lekarstwem na problemy, stresy pojawiające się każdego dnia. W ciągu godzinnej ucieczki od rzeczywistości potrafimy "wyleczyć się" z trapiących nas myśli, zaplanować krok po kroku nasze życie, a niekiedy wszystko postawić na jedną kartę, uciekając od tego, co dla nas toksyczne.

Moja pasja przeszła metamorfozę. W ciągu ostatnich lat przeszła kilka faz.. Aktualna faza? Bieganie to mój styl życia. Nigdy nie przypuszczałam, że bieganie wywróci moje życie do góry nogami! Doszło nawet do tego, że zmieniłam pracę, aby móc w pełni się poświęcić tej dyscyplinie. Przez wiele lat pracowałam w cukierni. Objadałam się ciastkami i torcikami, które śledziły mnie oczami kota z bajki Shreka i krzyczały: "Zjedz mnie tylko, a Ci pomogę!". Byłam w depresji próbując leczyć się słodkościami. Uzależniłam się od cukru. Waga rosła w oczach potęgując moje niezadowolenie z życia...

Nie jest istotne to, ile schudłam. Traktuję to jako skutek uboczny. Ważne, ile dobrego zrobiłam dla swojego zdrowia. Obecna praca, która wiąże się z częstymi wyjazdami pozwala mi biegiem odkrywać nowe miejsca na ziemi. Cudowne uczucie! Zabawne jest także to, jak zmieniło się moje podejście do życia. Z nieśmiałej, pełnej kompleksów dziewczyny zmieniłam się w pewną siebie, wartościową kobietę, która odnalazła w końcu swoją ścieżkę, dzięki której wspina się realizując swoje marzenia i zamieniając je w cele.

Biegacze dobrze wiedzą o czym mówię. To wspaniały krąg pozytywnych i zwariowanych ludzi. Dla nas nie ma rzeczy niemożliwych! Wychodzimy im naprzód i po prostu obiegamy ten tor przeszkód. Z dnia na dzień tych problemów jest mniej. Ja dzięki bieganiu wyleczyłam się z nerwicy naczyniowej. Zrozumiałam, że wszystko jest tylko w naszych głowach. Pasja stała się moim najlepszym przyjacielem. Śmiało mogę powiedzieć, że bieganie jest najskuteczniejszą terapią i cudownym lekiem. Dzięki cierpliwości i determinacji choroba po prostu gdzieś się ulotniła. Okazało się, że mam naprawdę silny charakter, a moje ciało jest machiną do pokonywania kilometrów.

Obecnie jestem na etapie przygotowań do wrześniowego Maratonu Warszawskiego. Codziennie na trasie w mojej głowie rodzą się nowe pomysły. Aż czasami sama się siebie boję, co to jeszcze mogę wymyślić.

Trzeba czerpać z życia garściami. Mamy tyle możliwości, a wszystko zależy od nas samych...