Startuje w zawodach, pokonuje 130 km w tygodniu! Poznajcie... Tunię, czworonożną gwiazdę wśród biegaczy

W ubiegłym roku trochę przesadziliśmy z kilometrażem. Zdarzało się, że lataliśmy po 130 km tygodniowo. Miałem dziewczynę, która mieszkała we Włochach. No i tak gnałem do niej razem z mojego Pruszkowa. Z Tunią rzecz jasna - opowiada Adam Zaborski, opiekun Tuni.

Damian Bąbol: Opowiedz o Tuni.

Adam Zaborski: W 2007 r. wziąłem ją ze schroniska "Na Paluchu" w Warszawie. Tunia jest mieszańcem, ma ponad dziesięć lat. Czasami nazywam ją "OMC wilk".

Jak?

- Wymyśliłem ten skrót, który znaczy "o mało co wilk" (śmiech). Ma większe uszy od wilka, czyli lepiej słyszy i trochę wyższy tył, czyli tylne "skoki" nadążają za przednimi. Jest stworzona do biegania.

Inna sprawa, że Tunia to najlepszy przykład na to, że nie każdy pies ze schroniska jest niebezpieczny. Niestety, wielu ludzi wciąż tak sądzi. Chciałbym do nich i do wszystkich miłośników psów zaapelować, żeby ich nie kupować, tylko zabierać ze schronisk. Tam jest mnóstwo superwdzięcznych zwierzaków, które wiedzą co to jest piekło. Niesamowicie później odwdzięczają się za adopcję. Cieszę się, kiedy otrzymuję informacje m.in. od biegaczy poznanych na zawodach, że ktoś - właśnie na przykładzie Tuni - zdecydował się wziąć czworonoga ze schroniska. Coś fantastycznego!

Od razu zaczęliście razem biegać?

- Od początku regularnie uczestniczymy w Nightskatingu, czyli nocnym przejeździe rolkarzy przez Warszawę. Zanim zaczęliśmy biegać, praktycznie wszędzie poruszałem się na rolkach, a Tunia biegła obok mnie.

Jest posłuszna?

- Oczywiście! Bardzo mądra. W ogóle nie muszę się o nią troszczyć. Śmieje się, że w mózgu ma zainstalowaną wirtualną smycz. W jednym uchu ma nadajnik, w drugim odbiornik. Jeśli odpowiednio wychowuje się zwierzę, to każdy właściciel będzie miał taką pociechę, jak ja z Tuni. Po pierwsze, pies musi mieć dobrego przewodnika. Nie może nam wskakiwać na głowę. Po drugie, trzeba mieć do niego serce, a po trzecie, powinniśmy zapewnić mu jak najwięcej ruchu. To trzy niezbędne elementy do życia psa.

Tunia facebook.com/Tunia

Jak często biegacie?

- Ostatnio co drugi dzień po 15 km. Niedawno było bardzo zimno, padał deszcz, strasznie mi się nie chciało wychodzić z domu. Myślisz, że odpuściliśmy? W życiu! Obowiązkowa piętnastka została zrobiona.

W ubiegłym roku trochę przesadziliśmy z kilometrażem. Zdarzało się, że lataliśmy po 130 km tygodniowo. Miałem dziewczynę, która mieszkała we Włochach. No i tak gnałem do niej razem z mojego Pruszkowa. Z Tunią rzecz jasna.

Na zawodach Tunia jest rozpoznawalna wśród biegaczy?

- I to jeszcze jak! Czasami słyszę, jak kibice lub zawodnicy ją dopingują, skandując "Tunia, Tunia!". To bardzo miłe. Inna sprawa, że zaczyna mieć celebryckie . Niedawno na zawodach, w których zajęliśmy czwarte miejsce, podczas dekoracji wskoczyła na najwyższy stopień podium i nie miała zamiaru z niego schodzić. Ma tzw. lekkie parcie na szkło, ale spokojniej, sodóweczka jej nie grozi. Moja w tym głowa.

Ile imprez biegowych macie już na koncie?

- Wystartowaliśmy razem w 115 zawodach, w tym ponad 40 razy uczestniczyliśmy w Nightskatingu. Nigdy nie zapomnę mojego mojej biegowej premiery z Tunią.

Dlaczego?

- Dwa lata temu zapisałem się do Biegu Niepodległości na 10 km w Warszawie. Przed startem może trzykrotnie pokonałem dystans 5 km. Chyba zachłysnąłem się swoją potęgą. Po biegu przez dwa miesiące chodziłem o kulach, a następne dwa musiałem się rehabilitować.

Co się stało?

- "Lecieliśmy" z Tunią na 45 minut. Tłumaczę to tak, że serce nie zawiodło, kondycja nie zawiodła, ale padło "zawieszenie", czyli w moim przypadku kolano. U lekarza dowiedziałem się, że doszło do zapalenia zaczepów gęsiej stopki. Zamiast założonego wcześniej wyniku, na metę wpadłem z czasem 49:27. Ostatnie dwa kilometry pokonałem jak... Oglądałeś "Terminatora"? No, to ja tak biegłem, jak spacerował ten cyborg! (śmiech).

A Tunia?

- Dała radę. Ona pokochała bieganie już podczas Nightskatingów. Co ciekawe, jest jedynym psem dopuszczonym do tej imprezy. Zdarza się, że często gęsto pokonuje ponad 30 km, trudnej i szybkiej trasy razem z rolkarzami.

Nie są to dla niej zbyt ekstremalne dystanse?

- Ona to kocha! Chociaż muszę przyznać, że ostatni Nightskating z bardzo trudną trasą, mocno dał jej w kość. Pokonaliśmy chyba siedem wiaduktów, zaliczyliśmy zjazd aleją Wilanowską, a potem czekał nas podjazd ulicą Belwederską. Wtedy widziałem, że ledwo daje radę, ale dzielnie to zniosła. Byłem z niej dumny! Znam ją doskonale i od razu widzę, jak coś nie gra. Kiedy widzę, że zwalnia, to ja też zwalniam. Jak zaczyna się rozglądać, to już wiem, że chce pić i wyjmuje butelkę z wodą. Poza tym nigdy nie biegnę dla siebie, tylko zawsze dla niej. Start w zawodach bez Tuni jest dla mnie bez sensu. Najważniejsze jest dla nas uczestnictwo, ale czasem też potrafimy szybko śmignąć. W ubiegłorocznym Biegu Niepodległości na 10 km zmieściliśmy się w 45 minutach.

Organizatorzy nie mają pretensji? Nie robią problemów z wpuszczeniem psa na trasę?

- Na jednym półmaratonie zdarzyło się, że podszedł do mnie sędzia i powiedział, że któryś zawodników zgłosił protest, bo na trasie biegł pies. Powiedziałem, że no i co z tego, skoro jestem już na mecie. Możecie mnie zdyskwalifikować jeśli chcecie. Musiałem podpisać oświadczenie, że Tunia jest bezpieczna, zdrowa i regularnie szczepiona.

Regularnie robimy badania. Ostatnio poznałem weterynarza na zawodach. Był tak zafascynowany Tunią, ze zaprosił nas na darmowe kompleksowe badania w jego klinice. Wszędzie wyszły anomalia. Oczywiście na anomalia na plus. Tunia to prawdziwy okaz zdrowia! Zresztą możesz zobaczyć zdjęcia z lekarzami na jej Facebooku.

Tunia

facebook.com/Tunia

Tunia ma Facebooka?

- No pewnie. Ma swój fan page!

Ilu fanów?

- 1357! To prawdziwy social mediowy zwierzak (śmiech).

Startowaliście też w Biegu Powstania Warszawskiego. Widziałem was przed startem.

- Tak, ale z dopuszczeniem Tuni do zawodów też nie było łatwo. Organizatorzy na początku byli przeciwni, ale uparłem się i nie odpuściłem. Dzwoniłem w tej sprawie do wielu osób m.in. do sekretariatu Centrum Sportu Aktywna Warszawa. W końcu wykręciłem numer do głównego organizatora i powiedziałem, że mój stryjek Zdzisław Zaborski napisał sześć książek o Powstaniu Warszawskim oraz jest założycielem Muzeum Dulagu 121 w Pruszkowie. Na koniec dodałem, że Tunia jest ulubienicą mojego 93-letniego wujka. Nie miał wyjścia, zgodził się i wystartowaliśmy w tej wyjątkowej imprezie.

Tuniafacebook.com/Tunia

Ile najwięcej przebiegłeś z Tunią?

- 55 km. Biegliśmy dookoła Wigier. To był spokojny trening z pitstopami na kąpiele w jeziorze i jedzenie. Było genialnie!

Na których biegach będzie można was spotkać?

- Na pewno wystartujemy w Biegu Niepodległości w Warszawie. Bywamy w purkrunie w Pruszkowie. Poza tym dla nas sezon się nie kończy, z Tunią biegamy i startujemy cały rok. Jesteśmy obecni na mniejszych i większych zawodach i wszędzie super się bawimy!

Rozmawiał Damian Bąbol