Blackroll - przez cierpienie do życiówek [TEST]

17.12.2015 17:22
BLACKROLL

BLACKROLL

Chcesz poprawić wyniki? Trenuj więcej, intensywniej - powie wielu biegaczy. To droga, która może przynieść spektakularne efekty, albo... kontuzję. Jak jej uniknąć? Z pomocą przychodzi Blackroll - akcesoria do automasażu.

Na pierwszy rzut oka ta piankowa rolka wydaje się być zabawnym gadżetem. Ot, kolejne akcesorium, którym biegacz może się pochwalić. Piłka? Wielkości tenisowej. Bardziej przypomina zabawkę dla psa, niż coś, co ma mi pomóc w walce z kontuzjami.

O niedowierzanie łatwo. Prostota tych przyrządów powoduje, że wielu sportowców ich nie docenia. To poważny błąd. Akcesoria do automasażu są bowiem wielkim krokiem w kierunku zdrowego, bezkontuzyjnego biegania.

O co chodzi?

Czym jest trening? To nic innego jak regularnie przeciążane organizmu. Dotyczy to między innymi mięśni i powięzi. Na każdym treningu napinamy je, ale po nim rzadko pamiętamy o właściwym rozluźnieniu. Może to doprowadzić do utworzenia się tzw. mięśniowo-powięziowych punktów spustowych, które objawiają się bolesnością. Zwiększone napięcie oznacza gorsze odżywianie tkanki, upośledzone krążenie krwi, a tym samym niedotlenienie danego mięśnia. Punkty spustowe w efekcie przyczyniają się do zaburzonej pracy całego mięśnia, uczucia sztywności i ograniczenia ruchu w stawach. W najgorszym razie mogą prowadzić do kontuzji.

Jak zatem rozluźniać napięte mięśnie i powięzi? Rolowaniem i uciskaniem. Do tego służą właśnie akcesoria Blackroll. Ich regularne stosowanie zapobiega bólom mięśniowym i pomaga uniknąć typowych kontuzji biegaczy, np. problemów z pasmem biodrowo-piszczelowym.

Foam Roller

Czy to działa?

Wałki Blackroll dostępne są w różnych twardościach - od miękkiej pianki po model twardy niczym skała. Do testów wybrałem wariant pośredni. Pierwsze potreningowe rolowanie i od razu szok. Auuu, to boli! Przed automasażem z Blackroll nie przypuszczałem, że moje mięśnie będą aż tak napięte. Próbuję zatem jeszcze raz. Tym razem nie dociskam łydki do wałka tak mocno. Odnajduję najbardziej bolesne miejsce i zatrzymuję się na nim na kilka chwil. Po chwili czuję delikatną ulgę, wracam więc do rolowania. To samo powtarzam z kolejnymi mięśniami. Za każdym razem odnajduję kolejne bolesne miejsca. Napięcia są dosłownie w każdej partii ciała. "Cud, że do tej pory niczego nie naderwałem na treningu" - myślę.

Po solidnej dawce tortur przychodzi pora na piłkę. Na pierwszy ogień - rozcięgno podeszwowe. Stawiam stopę na Blackrollu i uciskam. Potem kolej na plecy - opieram się o piłkę przy ścianie i delikatnie przemieszczam.

BLACKROLL

Po pierwszej sesji czuje się jak kaleka i mam ochotę rzucić to w cholerę. Kolejne podejścia robię tylko z obowiązku - w końcu to test. O dziwo, z sesji na sesję bólu jakby mniej, swoboda przy ruchu też większa. Powoli zaczynam się przyzwyczajać do rolowania.

Mijają kolejne tygodnie, Blackroll staje się nieodłącznym elementem treningów. Po mocnych interwałach wałek przynosi ogromną ulgę. Piłka regularnie rozbija napięcia w okolicy barków i karku. Ból z pierwszych sesji jest tylko wspomnieniem.

BLACKROLL

Tak, automasaż akcesoriami Blackroll działa. Są jednak warunki. Jak z treningiem - musisz robić to regularnie, zrywami nie osiągniesz właściwego efektu. Po drugie - nie bój się, że na początku trochę boli. W miarę ćwiczeń dyskomfort znika.

Dlaczego Blackroll?

Szczerze mówiąc, do automasażu mięśni i powięzi można użyć piłki tenisowej albo butelki z wodą. Jednak ja z Blackrolla rezygnować już nie zamierzam. Po pierwsze - średnice i twardości mają znaczenie. W przypadku testowanych produktów były one optymalne - wygodne i skuteczne. Po drugie - w przeciwieństwie do samoróbek, piankowe akcesoria praktycznie się nie zużywają. Po kilku miesiącach regularnego używania nie zauważyłem żadnych odkształceń i zniszczeń. Wałek i piłka wciąż są jak nowe. To inwestycja na lata. Ciężko byłoby powiedzieć to o butelce po wodzie mineralnej.

Cena: wałek - 139 zł, piłka - 59 zł

Promocja Sport GURU

TESTER:

 

Bartosz Goławski - biegacz, triathlonista. W bieganiu zajmował się już niemal wszystkim - startował, organizował zawody, pracował w branży sprzętowej. Lubi startować na 5 i 10 km, choć w sportowym portfolio ma również Ironmana. Fan biegowych technologii i nieortodoksyjnych metod treningowych.

Zobacz także
  • Mactronic Nippo 1.8 Mactronic Nippo 1.8 - niechaj się stanie światłość [TEST]
  • Testerownia TESTEROWNIA - wiemy o co biega w sprzęcie!
  • Prezenty dla biegaczy powyżej 150 zł Prezenty dla biegaczy powyżej 150 zł
Komentarze (2)
Blackroll - przez cierpienie do życiówek [TEST]
Zaloguj się
  • trabelmejker

    0

    Możecie się "wyrolować" korzystające z wyżej opisanego sprzętu wartego 200 zeta, ale możecie równie skutecznie to zrobić korzystając z plastikowej rury kanalizacyjnej (fi: 110 mm - 11 zeta w popularnym markecie budowlanym (trzeba obciąć mufę)) i starej piłki tenisowej - bezcenna. Ci, którzy wymagają nieco więcej komfortu mogą owinąć rurę pianomatem lub jakąś izolacją piankową i okleić całość taśmą montażową. Mięśnie będą równie zadowolone jak po użyciu kosztownych gadżetów a Wam zostanie sporo kasy w portfelu.
    P.S. nie pracuję dla marketu budowlanego ;)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX