16. PKO Poznań Maraton. Poznańska strategia maratońska

W przypadku maratonu poznańskiego, powiedzenie, że ?maraton zaczyna się po 30km? jest szczególnie trafne - mówi Tomek Domżalski, zawodnik i lider grupy ASICS Frontrunner. I radzi, jaką strategię na maraton obrać.

16. PKO Poznań Maraton

Pamiętasz swój pierwszy maraton?

To było właśnie w Poznaniu! Rok 2009. O tym, jak przebiec ten dystans nie miałem wtedy większego pojęcia. Wcześniej biegałem półmaratony i na tym opierałem swoje przemyślenia, co do taktyki. Dzisiaj, po sześciu latach maratońskich doświadczeń, w dalszym ciągu dowiaduję się na trasie wiele o sobie i o tym królewskim dystansie. Poznań Maraton nie należy do najtrudniejszych, nie ma też najszybszej trasy, ale na pewno wyróżnia się atmosferą. Poznaniacy lubią to wydarzenie i słychać to na całej trasie. Doping kibiców niesie jak na skrzydłach! Ale ostatecznie to my musimy przebiec te 42 km...

No właśnie. To jak to mądrze zrobić? Gdzie będzie najciężej?

Zacznijmy od początku. Pierwsze kilometry poznańskiej trasy są po płaskim, a nawet lekko z górki. Dokładając do tego emocje i niosący nas tłum biegaczy, można łatwo ulec wrażeniu, że ten maraton to jakaś wersja „light”. Niech Was jednak nie zwiedzie ten delikatny wstęp! Będzie się biegło łatwo, ale warto zachować rezerwę i pobiec zgodnie z założonym tempem, nie "urywać" minut na zapas. Pamiętajcie, że „maraton zaczyna się po 30. kilometrze”. A w Poznaniu od tego właśnie momentu rozpoczyna się długi, ok. 5-kilometrowy podbieg. Podbieg podczas maratonu zawsze jest trudny, ale podbieg na tych krytycznych, końcowych kilometrach jest wyjątkowo trudny.

Jak sobie z nim poradzić?

Najlepszym wyjściem jest pobiec pierwszą część dystansu wolniej, zwłaszcza pierwsze 5 km, traktując je jak rozgrzewkę. Do 20. kilometra biec równo, zachowując rezerwę i wsłuchując się w organizm. Kolejne 10 km to przygotowanie mentalne do zderzenia z ewentualną "ścianą". No i mamy 30. kilometr. Wiele osób na tym właśnie odcinku będzie przeżywało kryzysy. Jeżeli zachowamy rezerwę w mięśniach, to my będziemy wyprzedzać, a nie być wyprzedzani.

Tomasz DomżalskiTomasz Domżalski

Czyli negative split jest najskuteczniejszy?

Wszystkie moje maratony, oprócz jednego (Frankfurt 2013) biegałem negative splitem, czyli pierwszą część dystansu wolniej, w drugiej przyspieszasz. Ta taktyka, zwłaszcza dla nas, amatorów, którzy nie walczą o zwycięstwo, a tylko lub aż o życiówkę, jest moim zdaniem najlepsza. Niech pierwsze 30 km będzie wyczekiwaniem na podbieg, im więcej o nim będziemy myśleć, tym mniejszy okaże się w rzeczywistości.

Zawodowi biegacze stosują tą samą taktykę?

Nie wszyscy, ale patrząc na historię rekordów świata widać, że większość z nich padła po szybszej drugiej części dystansu. Więc i tu negative się sprawdza. Oczywiście może się zdarzyć, że trasa nie sprzyja takiej taktyce, bo np. na końcówce napotykamy na bardzo długi podbieg lub są inne niesprzyjające warunki zewnętrzne. Ale w takim wypadku tym bardziej warto zachować jak najwięcej sił na drugą część dystansu.

Zawodnicy, w przeciwieństwie do większości amatorów, nie ścigają się wyłącznie z czasem. Ich taktyka może ulec zmianie w trakcie biegu, np. kiedy trzeba podjąć ryzyko i odpowiedzieć na atak rywala. W treningu "prosów" jest dużo biegów w tempie maratońskim, bo opanowanie konkretnego tempa jest kluczem do sukcesu. Wielu z nich stara się cały dystans przebiec równo. Ale oni znacznie lepiej niż my znają swoje możliwości, lepiej wyczuwają organizm. To właśnie m.in to czyni ich PRO. Zarówno Paweł Ochal (startuje w Poznaniu), jak i Arek Gardzielewski (Frankfurt) będą biegli możliwie równym tempem. Nam amatorom polecą negative.

A jakie masz sprawdzone metody na te ostatnie chwile przed startem?

Myśl jak zwycięzca! Maksymalnie się skoncentruj. Myśl o sobie jak o zawodniku, nie rozpraszaj się w trakcie rozgrzewki, powtarzaj w głowie jak mantrę, że jesteś mocny i to twój dzień, że za kilka godzin kolejna bariera zostanie przełamana. Nuć w głowie ulubiony kawałek, wierz w siebie jak nikt inny i nie oglądaj się na innych. Jesteś sportowcem, to na ciebie patrzą kibice, rodzina i przyjaciele. Pamiętaj, że to bieg indywidualny, nie zwracaj uwagi na innych biegaczy, nie porównuj się, to Ty jesteś dzisiaj najważniejszy i kropka. Z takim nastawieniem, maraton biega się po prostu dobrze i przyjemnie - czego wszystkim życzę. Do zobaczenia i powodzenia w Poznaniu!