7 najbardziej upierdliwych problemów biegaczy

Radosne jest życie biegacza, jednak są takie chwile, które burzą nasz spokój. Nie dają zasnąć. Nie pozwalają cieszyć z treningu. Wiedz jednak, że nie jesteś sam. Każdy z nas przechodzi to samo co ty. Oto 7 rzeczy, z którymi prędzej czy później będziesz musiał się mierzyć. A może to już się stało?

W poszukiwaniu ostatnich 100 metrów

Żeby biegać, trzeba biegać. A najlepiej tyle, ile jest w planie. Zatem obierasz trasę. Biegniesz w jedną stronę, osiągasz połówkę i wracasz. I chociaż pokonujesz identyczny odcinek w jedną i w drugą stronę, to nie ma mowy, żeby wyszedł zakładany kilometraż. ZAWSZE brakuje tych 100 lub 200 metrów. Rozpacz, bo co teraz? Zakończyć trening bez tej wisienki na torcie? Musi być okrągła liczba, no musi! Pozostaje okrążanie wiaty śmietnikowej i odliczanie. Jeszcze 70, 55, 20...już! Można z czystym sumieniem zastopować zegarek.

Znikające toi toie04.03.2013 Krakow . Toi - toi na budowie hali sportowo - widowiskowej w Czyzynach . fot. Michal Lepecki / Agencja Gazeta

Biegniesz, wiesz, że tam za rogiem jest ustawiona niebieska budka. Ciśniesz resztką sił i ostatecznie zastajesz....odciśniętą trawę w kształcie kwadratu. Wraz z dniem 1 października (lub też w inny szaro-bury dzień) zabrano wszystkie toie z twojej okolicy. Bo jesień, a jesienią w parkach się nie biega, nie spaceruje, nie bawi z dzieckiem. Siedzi się w domu i wypróżnia jak należy.

Ileż to razy słyszałeś: przecież wystarczy się załatwić przed wybiegnięciem? Przecież tyle razy mówiłem/mówiłam nie jedz tyle błonnika? Piękne rady, może i się sprawdzają, jeśli wychodzisz na 2-kilometrowy trening. Jednak gdy do pokonania masz 15, a nawet 30 km, to weź człowieku i przygotuj się do tego w 100 procentach. No nie da się!

Pies największym wrogiem09.04.2013 Opole , york z kagancem Fot. Michal Grocholski / Agencja Gazeta   SLOWA KLUCZOWE: pies kaganiec /FR/

Pojawia się zawsze tam, gdzie planujesz wbiec. Nieważne jakiej rasy, czy doberman czy ratlerek. On jest zawsze wielki. Bestia! Z wielką paszczą. Z wielkimi zębami. Z wielkimi, ciężkimi łapami, przed którymi nie masz szans uciec. I za każdym razem upatruje sobie właśnie ciebie. Nie masz na to wpływu. Psy po prostu nie lubią biegaczy.

Kiedy zabłyśnie zielone światło?

Światła są drugim (po psach) największym wrogiem biegacza. Wyrywają z transu, każą przerwać błogostan. Ale ty nie możesz się zatrzymać. Sekundy uciekają i średnie tempo spada. Do tej pory udawało ci się utrzymać 5:15 na km , a teraz z trwogą zerkasz na telefon i widzisz, jak tempo leci na łeb na szyję. Więc musisz skakać, dreptać, robić kółeczka. Cokolwiek, żeby tylko przyspieszyć zmianę światła na zielone. Bo najgorsza jest niemoc. Ją znieść najtrudniej.

Krwawiące sutki, fioletowe paznokcieKrwawy problem

Żal. Wielki żal. Kolejny paznokieć poszedł na straty. Już wie o tym partner/ka, wiedzą koledzy z pracy. Szukasz zrozumienia w oczach swoich słuchaczy i nie możesz go odnaleźć. Więc wzmacniasz przekaz, wspominasz chwile, kiedy TO się stało. Wiał wiatr, ty miałeś trochę za małe buty. Jeszcze wtedy nie czułeś, że coś jest nie tak, ale płytka paznokciowa już wtedy ulegała degradacji. I do tego te krwawiące sutki, niczym łzy pięknej panny wysyłającej kochanka na wojnę. Ten symbol walki i heroizmu wraca do ciebie zawsze, gdy tylko pomyślisz o swoim pierwszym maratonie.

Brak wyjściowych zdjęćEkipa EkstRemalna, Hunt Run

Problem ujawnia się, gdy musisz znaleźć jakąś elegancką fotografię do swojej pracowniczej „teczki” w Internecie. Wydawało ci się, że masz masę zdjęć. No i masz. Jedno z Puszczy Kampinoskiej podczas pokonywania górki (ach, jakie to było piękne, długie wybieganie). Drugie zrobione przez Franka zaraz po Półmaratonie Warszawskim. Gdyby nie folia NRC, to nawet nie byłoby źle. Trzecie z trasy zimowych biegów w Falenicy. Pech chciał, że fotograf ustawił się pod koniec długiego podbiegu, więc zamiast uśmiechu, złapał cię na krzywym grymasie. Cóż, rzeczywiście odkąd zostałeś biegaczem, masz wyłącznie biegowe zdjęcia. Trudno to przeskoczyć.

Wielki zegarek, który nie pokazuje godziny

Teoretycznie twój sprzęt posiada coś takiego jak „zegar” w ogólnie znanym tego słowa znaczeniu. TEORETYCZNIE. Bo w praktyce „wyciąga” głównie takie informacje jak tętno, tempo, kilometraż, międzyczasy, wysokościomierz, temperaturę i obecną lokalizację. A czas? Szczęśliwi czasu nie liczą...

WIĘCEJ PODOBNYCH HISTORII ZNAJDZIESZ TUTAJ