Puma Faas 600 V2 [TEST]

Pierwsze wrażenie? Buty w bardzo ładnej kolorystyce: chłodna, miętowa zieleń i morelowo-różowe dodatki. A jak spisały się w praktyce?

Na pierwszy rzut oka wydały się wielkie i toporne, miałam wrażenie, że będą za duże.

Jednolita, piankowa podeszwa oraz piankowa struktura cholewki pokryta siateczką. Wszystko razem wyglądało to troszkę topornie i troszkę tandetnie.

Puma Faas 600 v2(fot. B. Brzezowska)

Gdy wzięłam do ręki, spodziewałam się większej wagi. Wręcz na tę "ilość buta" jest dość lekki. Cholewka buta jest dość sztywna i nieładnie się załamuje przy zgięciach.

Drugie wrażenie? Po założeniu na moje stopy (niestety całkiem spore jak na mój wzrost) wydały się monstrualne. A to dlatego, że już przyzwyczaiłam się do "mniejszej ilości buta" na nodze. But jest całkiem wygodny, nic nie uwiera, ale cholewka nie przylega do mojej dużej i szerokiej stopy. Czuję sporo luzu w górnej części buta i z boku, co budzi moją obawę, że podczas biegu stopa będzie się przesuwać. Język jest trochę duży i trudno go ułożyć podczas sznurowania ? marszczy się i mam obawy, że będzie uwierał. Póki co, to tylko obawy. Zdecydowanie, stojąc lub spacerując czuję komfort i jestem gotowa w nich biegać.

Trzecie wrażenie? Pierwszy bieg. Od razu 21 km, przebieżka, ale po mieście czyli asfalt, chodnik, kostka i parę kilometrów utwardzonego żwiru.

W butach biegnie się całkiem przyjemnie i komfortowo. Czuję amortyzację pod stopą, szczególnie w środkowej części (biegam ze śródstopia). Wręcz czuję jak but miękko ugina się pod stopą, zwłaszcza przy delikatnych podbiegach. Miłe wrażenie przy zbieganiu - przydaje się amortyzacja pod piętą, przy czym stopa całkiem dobrze siedzi w bucie. Obawiałam się, że stopa będzie się przesuwać do przodu, jednak dobrze usiadła w miękkiej wkładce i pozostała w miejscu. Oczywiście mowa tu o łagodnych, asfaltowych, miejskich "zboczach" jak Agrykola czy łagodne rowerowe ślimaki przy mostach i wiaduktach.

Przy biegu po żwirowej alejce czułam pod stopą większe kamienie. Na asfalcie, betonie, kostce bardzo dobrze trzymają się nawierzchni.

Po 21 km w tempie około 6 minut/km nie czuję żadnych dolegliwości. Żadnych otarć i bąbli. Nawet nadmiernego zmęczenia, ale nie był to wyczerpujący trening.

Sznurówki nie wymagają podwójnej kokardki, czy innych zabezpieczeń. Zawiązane standardowo, na klasyczną kokardkę pozostały niezmiennie zasznurowane przez 21 kilometrów.

Następne przebieżki miały miejsce również w warunkach miejskich, najszybsze w tempie 5:00. Buty absolutnie spełniają swoją funkcję. Chronią i amortyzują, ale też nie angażują mocno stopy.

Czwarte wrażenie? Po 70 kilometrach. Buty wyglądają na lekko sfatygowane. Widać zmarszczki załamania na piankowej podeszwie. Na cholewce, gdzie piankowa struktura pokryta siateczką, załamywała się podczas biegu widać jasne miejsca. Jakby konstrukcja buta nie przewidywała wygięć stopy.

Puma Faas 600 v2

(fot. B. Brzezowska)

Podsumowanie. Dla kogo?

Buty dla niezbyt zaawansowanych biegaczek, które nie mają wielkich ambicji startowych. Traktują bieganie jako rekreację, formę poprawy kondycji, trening uzupełniający do innych dyscyplin. Może nawet myślą o starcie w maratonie, ale jako jednorazową formę sprawdzenia się lub zaliczenia dystansu. Biegaczki, które nie biegają z pięty i potrzebują amortyzacji. Można w nich przebiec pierwszy maraton, jeśli nie mamy ambicji czasowych.

Dobre również jako uniwersalne buty sportowe - do różnych dyscyplin.

Jako buty life-stylowe dla podkreślenie sportowego stylu życia.

Dużo ładniej będą wyglądać na mniejszej stopie.

Testerka: Beata Brzezowska, autorka bloga run-addict

20 lat temu skończyłam AWF, gdzie nauczono mnie biegać ze śródstopia. Od 3 lat biegam około 40-70 km tygodniowo. Biegam po mieście: chodniki, alejki w parku: asfaltowe i naturalne. Raz w tygodniu staram się biegać w lesie na naturalnej nawierzchni. Długie wybiegania (20-30 km) robię zarówno w lesie na naturalnych ścieżkach jak i w mieście po asfalcie. Raz w tygodniu biegam po bieżni tartanowej - interwały i rytmy. Buty w których ostatnio biegam to Saucony Kinvara i Saucony FastWitch, Mizuno Wave Sayonara 2.

Przebiegłam 4 maratony. Najlepszy wynik 3:57. Mój ulubiony dystans to 21 km. Najlepszy wynik: 1:46. Biegam bo lubię: dla samej przyjemności biegania, dla dobrego samopoczucia, dla bycia w dobrej formie. Staram się poprawić wynik w każdym kolejnym maratonie, ale nie za wszelką cenę, dzięki czemu nie miewam kontuzji. Kręci mnie turystyka maratonowa ? każdy kolejny maraton w nowym miejscu.

a

x

a

x

Pierwsze wrażenie? Buty w bardzo ładnej kolorystyce: chłodna, miętowa zieleń i morelowo-różowe dodatki. Wydały się wielkie i toporne, miałam wrażenie, że będą za duże.

Jednolita, piankowa podeszwa oraz piankowa struktura cholewki pokryta siateczką. Wszystko razem wyglądało to troszkę topornie i troszkę tandetnie.

Puma Faas 600 v2(fot. B. Brzezowska)

Gdy wzięłam do ręki, spodziewałam się większej wagi. Wręcz na tę "ilość buta" jest dość lekki. Cholewka buta jest dość sztywna i nieładnie się załamuje przy zgięciach.

Drugie wrażenie? Po założeniu na moje stopy (niestety całkiem spore jak na mój wzrost) wydały się monstrualne. A to dlatego, że już przyzwyczaiłam się do "mniejszej ilości buta" na nodze. But jest całkiem wygodny, nic nie uwiera, ale cholewka nie przylega do mojej dużej i szerokiej stopy. Czuję sporo luzu w górnej części buta i z boku, co budzi moją obawę, że podczas biegu stopa będzie się przesuwać. Język jest trochę duży i trudno go ułożyć podczas sznurowania ? marszczy się i mam obawy, że będzie uwierał. Póki co, to tylko obawy. Zdecydowanie, stojąc lub spacerując czuję komfort i jestem gotowa w nich biegać.

Trzecie wrażenie? Pierwszy bieg. Od razu 21 km, przebieżka, ale po mieście czyli asfalt, chodnik, kostka i parę kilometrów utwardzonego żwiru.

W butach biegnie się całkiem przyjemnie i komfortowo. Czuję amortyzację pod stopą, szczególnie w środkowej części (biegam ze śródstopia). Wręcz czuję jak but miękko ugina się pod stopą, zwłaszcza przy delikatnych podbiegach. Miłe wrażenie przy zbieganiu - przydaje się amortyzacja pod piętą, przy czym stopa całkiem dobrze siedzi w bucie. Obawiałam się, że stopa będzie się przesuwać do przodu, jednak dobrze usiadła w miękkiej wkładce i pozostała w miejscu. Oczywiście mowa tu o łagodnych, asfaltowych, miejskich "zboczach" jak Agrykola czy łagodne rowerowe ślimaki przy mostach i wiaduktach.

Przy biegu po żwirowej alejce czułam pod stopą większe kamienie. Na asfalcie, betonie, kostce bardzo dobrze trzymają się nawierzchni.

Po 21 km w tempie około 6 minut/km nie czuję żadnych dolegliwości. Żadnych otarć i bąbli. Nawet nadmiernego zmęczenia, ale nie był to wyczerpujący trening.

Sznurówki nie wymagają podwójnej kokardki, czy innych zabezpieczeń. Zawiązane standardowo, na klasyczną kokardkę pozostały niezmiennie zasznurowane przez 21 kilometrów.

Następne przebieżki miały miejsce również w warunkach miejskich, najszybsze w tempie 5:00. Buty absolutnie spełniają swoją funkcję. Chronią i amortyzują, ale też nie angażują mocno stopy.

Czwarte wrażenie? Po 70 kilometrach. Buty wyglądają na lekko sfatygowane. Widać zmarszczki załamania na piankowej podeszwie. Na cholewce, gdzie piankowa struktura pokryta siateczką, załamywała się podczas biegu widać jasne miejsca. Jakby konstrukcja buta nie przewidywała wygięć stopy.

Puma Faas 600 v2

(fot. B. Brzezowska)

Podsumowanie. Dla kogo?

Buty dla niezbyt zaawansowanych biegaczek, które nie mają wielkich ambicji startowych. Traktują bieganie jako rekreację, formę poprawy kondycji, trening uzupełniający do innych dyscyplin. Może nawet myślą o starcie w maratonie, ale jako jednorazową formę sprawdzenia się lub zaliczenia dystansu. Biegaczki, które nie biegają z pięty i potrzebują amortyzacji. Można w nich przebiec pierwszy maraton, jeśli nie mamy ambicji czasowych.

Dobre również jako uniwersalne buty sportowe - do różnych dyscyplin.

Jako buty life-stylowe dla podkreślenie sportowego stylu życia.

Dużo ładniej będą wyglądać na mniejszej stopie.

Testerka: Beata Brzezowska, autorka bloga run-addict

20 lat temu skończyłam AWF, gdzie nauczono mnie biegać ze śródstopia. Od 3 lat biegam około 40-70 km tygodniowo. Biegam po mieście: chodniki, alejki w parku: asfaltowe i naturalne. Raz w tygodniu staram się biegać w lesie na naturalnej nawierzchni. Długie wybiegania (20-30 km) robię zarówno w lesie na naturalnych ścieżkach jak i w mieście po asfalcie. Raz w tygodniu biegam po bieżni tartanowej - interwały i rytmy. Buty w których ostatnio biegam to Saucony Kinvara i Saucony FastWitch, Mizuno Wave Sayonara 2.

Przebiegłam 4 maratony. Najlepszy wynik 3:57. Mój ulubiony dystans to 21 km. Najlepszy wynik: 1:46. Biegam bo lubię: dla samej przyjemności biegania, dla dobrego samopoczucia, dla bycia w dobrej formie. Staram się poprawić wynik w każdym kolejnym maratonie, ale nie za wszelką cenę, dzięki czemu nie miewam kontuzji. Kręci mnie turystyka maratonowa ? każdy kolejny maraton w nowym miejscu.