10 najpiękniejszych tras biegowych w Polsce [ZDJĘCIA]

Narzekacie, że bieganie jest nudne i męczące? To biegajcie tam, gdzie jest ładnie. Wtedy będziecie może i zmęczeni, ale z pewnością szczęśliwi. Przedstawiam subiektywny ranking dziesięciu najciekawszych tras biegowych.
Park Sołacki Park Sołacki Google.com

Poznański szlak trzech jezior

Dla mnie trasa szczególna. To tu trenowałem w pocie czoła przed swoim pierwszym maratonem. Startujemy w parku Sołackim - według wielu najpiękniejszym w Poznaniu.

Pierwszy kilometr truchtamy asfaltowymi alejkami, pod koronami starych drzew, pokonując mostki pomiędzy uroczymi stawkami. Potem przemykamy tunelem pod ruchliwą ulicą Niestachowską i wkraczamy na alejki wiodące w kierunku jeziora Rusałka. Biegniemy leśnymi duktami północno-wschodnim brzegiem akwenu, a następnie wbiegamy na pieszy i rowerowy szlak leśny wiodący w kierunku jeziora Strzeszynek. Trasa pnie się leciutko do góry. Po drodze mijamy stadninę koni. Przebieżkę możemy zakończyć w jednej z knajpek nad Strzeszynkiem (8,1 km od startu) lub przedłużyć ją do kolejnego jeziora - Kierskiego.

Wzdłuż tego największego w mieście akwenu biegnie mocno pagórkowata alejka leśna, która nosi dumną nazwę - ulicy Nad Jeziorem. Po 15,4 km od momentu startu docieramy do mariny, nad którą wznosi się restauracyjny taras. Możemy uzupełnić brakujące kalorie. Zasłużyliśmy.

Zielony Las w Żarach/www.panoramio.com Zielony Las w Żarach/www.panoramio.com www.panoramio.com

Żarski szlak trzech wież

Zielony Las w Żarach to doskonałe miejsce dla wszystkich, którzy planują w przyszłości start w zawodach górskich. Przebieżkę rozpoczynamy na Alei Wojska Polskiego, z której skręcamy w ulicę Leśną, biegnącą, jak nazwa wskazuje, skrajem lasu. Na wysokości odkrytego basenu skręcamy w lewo i zagłębiamy się w las. Spotkamy tu z pewnością innych biegaczy, a także kijkarzy, rowerzystów i spacerowiczów.

Trasa prowadzi dość ostro pod górę - teren został mocno przeorany przez lodowiec. Po drodze mijamy trzy wieże: kamienną, kamienno-ceglaną i metalową. Dwie pierwsze wybudowano jako wieże widokowe, kamienno-ceglaną już w latach 60. XIX w.

Pokonujemy też grań, której nie powstydziłyby się Beskidy - zbocze po naszej lewej ręce jest naprawdę strome! A skoro już mówimy o prawdziwych górach, kiedyś podobno można było przy dobrej pogodzie z najwyższych wzniesień Zielonego Lasu zobaczyć Karkonosze. Teraz jednak drzewa zasłaniają widok.

Przebieżkę kończymy w tym samym miejscu, gdzie ją rozpoczęliśmy - nasza pętelka liczy 5,3 km.

pawelbullo.blogspot.com/Szlak Porwanego Księcia pawelbullo.blogspot.com/Szlak Porwanego Księcia pawelbullo.blogspot.com

Koszaliński Szlak Porwanego Księcia

Masyw Chełmskiej Góry pod Koszalinem to kolejny piękny las porastający polodowcowe wzgórza. Startujemy przy wielkim głazie na początku niebieskiego szlaku. To ten szlak właśnie nosi nazwę "Porwanego Księcia". Chodzi o Bogusława X z dynastii Gryfitów.

Pomorskiego władcę uprowadzili koszalińscy kupcy, rozeźleni tym, że wcześniej obrabowali ich zbrojni z orszaku księcia.

Niebieskie znaczki wiodą nas zrazu szeroką, leśną aleją, by wkrótce sprowadzić nas stromym zboczem w dół, a potem kazać wspiąć się na Krzyżankę, najwyższy punkt masywu (136,2 m n.p.m.). Na szczycie znajdowało się kiedyś ponoć miejsce pogańskiego kultu. Dziś wznosi się tu wieża widokowa i zabudowania sanktuarium maryjnego.

Ze szczytu szlak wiedzie nas już łagodniejszymi wzgórzami przez cały masyw Chełmskiej Góry. Przecinamy asfaltową szosę, przebiegamy koło stawów rybnych i ostrożnie pokonujemy krawędź głębokiego jaru. Naprawdę, trudno uwierzyć, że jesteśmy na nizinach! Niebieskie znaczki prowadzą aż do wioski Kłos. Proponuję jednak zakończyć przebieżkę już wcześniej - przy węźle szlaków, niemal na skraju lasu. W nogach mamy 10,3 km. Do Koszalina możemy wrócić tą samą drogą. Jeżeli mamy już dość, podejdźmy jednak do wioski i zadzwońmy po taksówkę.

osadakalina.pl/Promenada w Sarbinowie osadakalina.pl/Promenada w Sarbinowie osadakalina.pl

Brzegiem Bałtyku

Startujemy w Mielnie. Czerwony szlak pieszy oraz trasa rowerowa "Bike the Baltic" prowadzą nas przez piękny las mieszany przez miejscowość Mielenko w kierunku rybackiej wioski Chłopy. Pomiędzy Mielenkiem a Chłopami mijamy głaz z tablicą informującą, że w tym miejscu przebiega szesnasty południk. W Chłopach możemy podziwiać budynki o tradycyjnej zabudowie szachulcowej. Potem znów zagłębiamy się w las, by wyłonić się zeń już w Sarbinowie. Mijamy neogotycki kościół i wpadamy na promenadę, przy której znajduje się sporo ogródków kawiarnianych. Możemy tam ugasić pragnienie. Za Sarbinowem polny dukt prowadzi nas przez łagodne wzgórza w kierunku Gąsek. Ostatni odcinek pokonujemy plażą. Kiedy docieramy do latarni morskiej, mamy w nogach 12,3 km.  Do Mielna wrócimy prywatnym busikiem, których w sezonie tu nie brakuje.

Promenada w Świnoujściu
Promenada w Świnoujściu Fot. Artur Kubasik / Agencja Gazeta

Plażą przez granicę

Przebieżkę rozpoczynamy na eleganckiej promenadzie w Świnoujściu. Szeroką plażą biegniemy w kierunku granicy niemieckiej - punkt dla tego, kto ją w ogóle zauważy! Kiedy zorientujemy się, że niemal wszyscy plażowicze rozmawiają w języku Goethego, to znak, że jesteśmy już w Czerninie (niem. Ahlbeck). Od miejsca startu dzieli nas 5,5 km. Nagrodą za trud może być popas w ładnej kawiarence przy wejściu na molo. Do Świnoujścia wracamy tą samą drogą.

Błonia krakowskie Błonia krakowskie www.krakow.travel

Wokół Błoni Krakowskich

Błonia to jedna z największych śródmiejskich łąk w Europie. Otaczające tę łąkę alejki zazwyczaj pełne są biegaczy. Jedna pętelka to 3,6 km. Truchtając, możemy podziwiać nie tylko zieleń, ale i widoczny w oddali Kopiec Kościuszki, a nawet strzeliste wieże kościoła Mariackiego. Na łące znajdują się głazy z tablicami upamiętniającymi Józefa Piłsudskiego i Jana Pawła II. Czasami bywa też, że na trawie pasie się kierdel owiec. Atrakcji jest więc sporo, niestety, są też minusy. Jesteśmy w Krakowie, gdzie powietrze nie należy do najczystszych, więc podczas biegu nawdychamy się pyłu zawieszonego.

Karkonosze Karkonosze Karkonosze/Fot. Shutterstock

Karkonoski szlak nad trzema kotłami

Przebieżkę rozpoczynamy przed schroniskiem Dom Śląski na karkonoskiej grani, nieopodal Śnieżki. Koniecznie musimy mieć ze sobą mały plecaczek z czymś do picia, jedzenia, ciepłą bluzą i nieprzemakalną kurtką. Biegniemy czerwonym szlakiem w stronę Szrenicy, cały czas grzbietem Karkonoszy. Po drodze podziwiamy malownicze kotły Małego, a następnie Wielkiego Stawu oraz formację skalną o nazwie Słonecznik.

Ostrożnie zbiegamy po kamieniach do Przełęczy Karkonoskiej. Znajduje się tam hotel górski Špindlerova bouda, gdzie możemy zatrzymać się na zasłużony posiłek i kufel czeskiego piwa.

Kalorie się przydadzą, jako że czeka nas teraz wspinaczka. Jeżeli nie mamy siły cały czas biec, możemy momentami przechodzić w marsz. Po 14,7 km od momentu startu docieramy nad Śnieżne Kotły. Nagrodą za trud są piękne widoki. Jeżeli mamy jeszcze siły, możemy wrócić tą samą trasą do Domu Śląskiego, a jeśli nie - podejść granią do Schroniska na Szrenicy lub zejść szlakiem do Szklarskiej Poręby. Jesteśmy zmęczeni, ale zadowoleni. Właśnie zaliczyliśmy cenny trening przed startem w Maratonie Karkonoskim.

Maraton Gór Stołowych Maraton Gór Stołowych Fot.: Monika Strojny

U podnóża Szczelińca

Trasa rozpoczyna się i kończy przed schroniskiem Pasterka we wsi o tej samej nazwie. W dużej części biegniemy trasą Maratonu Gór Stołowych. Na początku żółty szlak prowadzi nas przez łąki na wschód. Po drodze podziwiamy masyw Szczelińca Wielkiego i Małego. Zagłębiamy się w las. Truchtamy wzdłuż skałek o nazwie Ścianki. Skręcamy w prawo na niebieski szlak i powoli wspinamy się na zbocza Szczelińca Wielkiego. Potem ostrożnie schodzimy pomiędzy wielkimi głazami w dół - znów szlakiem żółtym. Docieramy do spokojnej asfaltówki, która doprowadza nas na skraj wsi Pasterka. Tam skręcamy w lewo i biegniemy pod górkę zielonym szlakiem: najpierw przez łąkę, a potem przez las. Kiedy go opuszczamy, skręcamy w prawo na szlak niebieski, który przez malownicze, rozległe łąki prowadzi nas ponownie do miejscowości Pasterka, niemal pod same drzwi schroniska. W nogach mamy około 8,5 km.

turbacz.net turbacz.net turbacz.net

Biegiem na Turbacz

Startujemy na Alei Tysiąclecia w Rabce-Zdroju. Oczywiście, mamy ze sobą mały plecak z piciem, jedzeniem i ciepłą odzieżą. Czerwony szlak prowadzi nas przez łąki, wciąż wyżej i wyżej. Potem wkraczamy do lasu, a droga coraz wyraźniej pnie się pod górę. Na bardziej stromych odcinkach przechodzimy w marsz. Po drodze możemy odpocząć w Bacówce na Maciejowej i w schronisku Stare Wierchy. Wycieczkę biegową kończymy po 15,3 km u stóp Turbacza (1310 m n.p.m.). Jeżeli mamy jeszcze siły, możemy wrócić do Rabki tą samą drogą. Lepiej jednak przenocujmy w schronisku Na Turbaczu. Solidny trening przed Maratonem Gorce i tak już mamy zaliczony.

pieniny.wikia.com pieniny.wikia.com pieniny.wikia.com

Dunajec z lotu ptaka

Trasa przez Pieniny jest najtrudniejsza z dotychczas opisanych - dla doświadczonych biegaczy lub wytrawnych łazików górskich. Wycieczkę biegową rozpoczynamy na Rynku w Krościenku nad Dunajcem. Zielony szlak prowadzi nas zrazu ulicą Świętej Kingi, a następnie skrajem lasu wzdłuż Dunajca. Kiedy szlak zagłębia się w las, musimy przejść z biegu w powolny marsz. Robi się naprawdę stromo. Docieramy do szlaku niebieskiego. Możemy skręcić w lewo i podejść na Sokolicę, rzucić okiem na słynną sosnę na szczycie i przełom Dunajca na dole. Albo też od razu skręcić w prawo i potruchtać ostrożnie pienińską granią w kierunku zachodnim. Ostrożność jest niezbędna, jako że ścieżka jest wąska, a przepaść po naszej lewej ręce naprawdę głęboka! W pewnym momencie szlak niebieski łączy się z żółtym, by za chwilę znów się rozdzielić. Możemy podejść niebieskim na Górę Zamkową i Okrąglicę (warto z uwagi na widoki), albo pobiec żółtym w dół aż do schroniska (de facto pensjonatu) Trzy Korony na skraju miejscowości Sromowce Niżne. Zasłużyliśmy na odpoczynek. W nogach mamy około 8,5 km naprawdę ciężkiej trasy.

W niniejszym rankingu brakuje tras ze wschodniej i północno-wschodniej Polski. Nie wynika to jednak z braku sympatii dla tych regionów, lecz z faktu, że nie miałem jeszcze okazji tam biegać. Ale wszystko przede mną!