Maraton Warszawski 2015. Garstka biegaczy, gazowana woda i kiełbasa po biegu. Jak zmieniał się legendarny maraton

Do tego brak kibiców i dyplomy in blanco dla biegaczy. Trudno w to uwierzyć, ale tak kiedyś wyglądał wyścig na 42,195 km w stolicy. Na szczęście po traumatycznych wspomnieniach sprzed kilkunastu lat nie ma już śladu. W niedzielę o godz. 9 w 37. PZU Maratonie Warszawskim wystartowało 7 tys. maratończyków!
Pierwszy Maraton Warszawski (wówczas Maraton Pokoju) w 1979 r. Pierwszy Maraton Warszawski (wówczas Maraton Pokoju) w 1979 r. www.4run.pl

Narodziny legendy

Rok 1979. Czas głębokiej komuny. W styczniu zima stulecia paraliżuje cały kraj. Latem na pierwszą pielgrzymkę do ojczyzny przylatuje Jan Paweł II. Miesiąc później w Lublinie Edward Gierek odsłania pomnik Bolesława Bieruta. We wrześniu do kin wchodzi film "Panny z Wilka" Andrzeja Wajdy, a pod koniec miesiąca startuje pierwszy Maraton Warszawski, organizowany wówczas pod nazwą Maraton Pokoju. Skrócony dystans biegu wynosi około 40,6 km. Zawody kończy 1861 zawodników. Historycznym zwycięzcą zostaje Kazimierz Pawlik (2 godz., 11 min i 34 s).

Tomasz Hopfer, komentator sportowy i twórca imprezy, zaczyna popularyzować jogging w programach telewizyjnych "Bieg po zdrowie". Na osiedlowych uliczkach i w parkowych alejkach pojawiają się amatorzy tego sportu. Tak zaczyna się legenda jednej z największych biegowych imprez w Polsce.

Maraton Warszawski (Maraton Pokoju) w latach osiemdziesiątych Maraton Warszawski (Maraton Pokoju) w latach osiemdziesiątych www.4run.pl

Nagrody: Fiat126p i kolorowy telewizor

1980 r. - Druga edycja Maratonu Pokoju. Startuje w niej ponad 2,3 tys. zawodników. To rekord, który długo nie zostanie pobity.

1981 r. - W klasyfikacji kobiet po raz pierwszy zwycięża biegaczka z zagranicy. Amerykanka Cindy Wuss o 16 s wyprzedza polską zawodniczkę Renatę Pentlinowską.

1982 r. - Trwa stan wojenny. Mimo przeszkód po raz czwarty udaje się zorganizować maraton. Zawodnicy rywalizują w piekielnym upale. Do mety dociera 1727 uczestników.

1984 r. - Z prawobrzeżnej części Warszawy impreza przenosi się do centrum. Organizatorzy liczą, że tam więcej kibiców będzie dopingować biegaczy. Niestety, ich plany komplikuje deszczowa pogoda.

1985 r. - Mnóstwo ludzi kończy bieg boso, z butami w ręku. Wcale nie chcą upodabniać się do legendarnego Etiopczyka Abebe Bikili, mistrza olimpijskiego z igrzysk w Rzymie. Problemem są siermiężne peerelowskie buty, które obcierają stopy.

1988 r. - Po raz pierwszy trasa maratonu otrzymuje atest Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. Pojawiają się również punkty z pomiarem czasu co 5 km. Atrakcyjne są także nagrody. Najlepszy maratończyk otrzymuje kluczyki do nowego Fiata126p, a najszybsza maratonka Stefania Kozik wyjeżdża z kolorowym telewizorem.

Maraton Warszawski 1994 r. Maraton Warszawski 1994 r. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Z rozklekotanej łady do cinquecento

1991 r. Sensację budzi start pierwszego czarnoskórego biegacza. To 24-letni mistrz Tanzanii Simon Kamunga. Faworyt nie wytrzymuje tempa. Skrajnie wycieńczony pada kilometr przed metą. Przez godzinę dochodzi do siebie. Później udziela wywiadów dziennikarzom. Wyjaśnia, że powalił go... upał.

1992 r. - Impreza zmienia nazwę na Maraton Warszawski.

1993 r. - Po raz pierwszy stołeczny wyścig wygrywa zawodnik z Czarnego Lądu - 30-letni Tanzańczyk Julis Mtibani. Zdobywa samochód Cinquecento. O 8 s wyprzedza Piotra Pobłockiego ze Słupska. Polak na mecie jest załamany. Żali się dziennikarzom: "Wystartowałem z zamiarem zwycięstwa. Chciałem poprawić swój byt. Nie mam szczęścia. Koczuję z żoną i trzyletnią Kamilą w bursie przy klubie Gryf. Nie mam sponsora. Sam dla siebie jestem trenerem i menedżerem.

1994 r. - Triumfuje Wiesław Lenda, który do Warszawy przyjechał z Łaziska, wioski koło Twardogóry. Też wygrywa Cinquecento. Jest szczęśliwy, bo do stolicy przyjechał rozpadającą się dwunastoletnią ładą.

1996 r. - Zainteresowanie imprezą spada na łeb na szyję. Na mecie melduje się zaledwie 658 zawodników.

1999 r. - Startuje kenijska gwiazda Sammy Nyangincha, rekordzista Afryki. Wygrywa jego rodak David Ngetich z czasem 2:16.31.

2000 r. - Z końca września impreza zostaje przeniesiona na 7 maja. Celem ma być ułatwienie zawodnikom zdobycia minimów na igrzyska olimpijskie w Sydney. Termin nietrafiony. Upał tak doskwiera biegaczom, że niektórzy faworyci nie docierają do mety.

35. PZU Maraton Warszawski 35. PZU Maraton Warszawski Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Spóźniona na start wygrywa w cuglach! Rekordy frekwencji!

2001 r. - "Przez ostatnie lata uczestnicy z całej Polski zdążyli przyzwyczaić się, że Maraton Warszawski to jeden z gorzej zorganizowanych biegów długodystansowych w Polsce. Wycofują się kolejni sponsorzy, plakatu z informacją o imprezie trudno doszukać się nawet na mecie. Dyplomy in blanco, gazowana woda na trasie i kiełbasa po biegu denerwują już samych startujących. Jest ich coraz mniej" - czytamy w "Gazecie Stołecznej".

2002 r. - Maraton poświęcony jest pamięci tragicznie zmarłego Marka Kotańskiego. Rozgrywany o nietypowej, wieczornej porze. Początkowo miał się nie odbyć. Organizatorzy tłumaczyli się brakiem pieniędzy. Na czele nowego komitetu organizacyjnego staje Marek Tronina. Z grupą zawodników pasjonatów zaczyna "reanimację" warszawskiego biegu.

2003 r. - W stolicy startuje 57-letnia Barbara Gil z Sierpca. Bieganie to jej sposób na zachowanie młodości. Od 1993 r. wzięła udział w 82 maratonach, ale występuje też na dłuższych dystansach. - Jak czegoś bardzo się chce, zawsze można to osiągnąć. Ja biegam, bo sprawia mi to radość, wyniki nie mają znaczenia. Poza tym maratończycy to wspaniali ludzie - mówi pani Barbara.

2004 r. - Na starcie 1024 osoby. Jednym z zawodników jest weteran Maratonu Warszawskiego Andrzej Szałowski. Nie opuścił żadnego biegu od 1979 r.: - Wtedy biegało się w kapciach, bo nie było butów sportowych. Startowałem i startuję, bo ja to po prostu lubię. Zresztą każdy powinien biegać, choćby dla zdrowia, a tak naprawdę to nie jest problem przebiec ten dystans. Maraton to tylko wielkie słowo - mówi Szałowski.

2005 r. - Zainteresowanie imprezą jest coraz większe. 27. edycja stołecznego maratonu przebija się do głównych mediów. Relację na żywo przeprowadza Program 1 Polskiego Radia oraz stacja TVN 24. Dystans 42,195 km pokonuje 1689 osób. Wygrywa Grzegorz Gajdus, który z czasem 2:14.50 poprawia rekord maratonu sprzed dziesięciu lat.

2006 r. - Startuje Josiah Thugwane z RPA (mierzący 158 cm), mistrz olimpijski z Atlanty z 1996 r. Razem z nim 2,4 tys. biegaczy. Wśród uczestników jest również Leszek Moczyński, z zawodu maszynista PKP z Bydgoszczy. Rok wcześniej z powodu choroby nie dał rady przyjechać na stołeczny maraton. Startując na innych zawodach, odczuwał nasilający się ból brzucha. Przed wyjazdem na maraton w stolicy zbadał się. USG wykazało raka jelita grubego. Zamiast do Warszawy trafił na salę operacyjną. Jeszcze w trakcie chemioterapii biegacz ukończył półmaraton w Bydgoszczy. Po roku wyzdrowiał. - Bieganie pozwoliło mi odkryć chorobę i dało siłę, aby ją pokonać - mówił.

2007 r. - 2,5 tys. zawodników, w tym ponad 400 obcokrajowców. Jest też biegacz korespondencyjny. Kapelan polskich wojsk w Afganistanie. Startuje o tej samej godzinie i biegnie maraton po pętli na wysokości 2400 m n.p.m. W Warszawie triumfuje 26-letni Paweł Ochal z czasem 2:12:20.

2010 r. - Najszybszą kobietą jest Tatiana Hołowczenko. Ukrainka spóźnia się na start i z ponadminutowym opóźnieniem goni peleton. Ostatecznie w obezwładniającym stylu pokonuje 4,5 tys. zawodników.

2012 r. - Po raz pierwszy maratończycy finiszują na Stadionie Narodowym. Efektowną metę zalicza aż 6797 biegaczy!

2013 r. - Yared Shegumo, polski maratończyk urodzony w Etiopii, wygrywa 35. PZU Maraton Warszawski i samochód za 60 tys. zł. Od rekordu Polski dzielą go trzy minuty. Królewski dystans pokonuje ponad 8,5 tys. uczestników!

2014 r. - Triumfuje Victor Kipchirchir. Fenomenalny Kenijczyk przecina metę w czasie 2:09.59! To nowy rekord imprezy.

2015 r. - Do 37. PZU Maratonu Warszawskiego zgłosiło się 12 tys. zawodników - 7 tys. do maratonu, 4 tys. do biegu na 5 km i tysiąc do sztafety!

Komentarze (28)
Maraton Warszawski 2015. Garstka biegaczy, gazowana woda i kiełbasa po biegu. Jak zmieniał się legendarny maraton
Zaloguj się
  • vald

    Oceniono 10 razy 6

    "Do tego brak kibiców i dyplomy in blanco dla biegaczy. Trudno w to uwierzyć, ale tak kiedyś wyglądał wyścig na 42,195 km w stolicy. Na szczęście po traumatycznych wspomnieniach sprzed kilkunastu lat nie ma już śladu."
    Jakich traumatycznych wspomnieniach? O czym ty człowieku piszesz?
    To że w PRL nie było mody na bieganie , nie znaczy że ludzie się nie bawili, nie cieszyli, nie kochali i nie byli chwilami szczęśliwi .Gdyby tak nie było, pewnie byś sie nawet nie urodził dzieciaku poprawności politycznej .Według ciebie wszyscy chodzili w traumie ze spuszczonymi głowami w szpalerze milicyjnych pałek?
    Biedne dziecko unijnego prania mózgów

  • jiddu

    Oceniono 7 razy 5

    Mnie 79 nie kojarzy się z głęboką komuną, lecz odwilżą, do kin wchodzi "Gorączka sobotniej nocy", starsze klasy w mojej szkole idą do kina. Kojarzy mi się z Floydami, Blondie, Suzi Quatro. Chodzimy na otwarte baseny, gramy w turniejach dzikich drużyn, organizujemy dyskoteki itd. Głęboka komuna to raczej lata 50.

  • azazel66

    Oceniono 1 raz 1

    opanujcie się w tej GW od te negatywnej propagandy rodem z Trybuny Ludu aż mdli !!!! A co teraz mamy kolorową plantację zestresowanych niewolników.

  • norge

    Oceniono 2 razy 0

    Zima stulecia była niemalże rok później i zaczęła się z początkiem grudnia 1979 i na 2 tygodnie odwołano zajęcia szkolne. Kto pisze takie bzdury, spytajcie Szechtera, on pewnie pamięta.

  • wigs

    Oceniono 4 razy 0

    "Głęboka komuna" siedzi w tych zakutych łbach z ulicy Czerskiej i wyleźć nie może.
    A odpiardulta się wreszcie od tych czasów.

  • utinamfalsus

    Oceniono 14 razy 0

    Rok 2015. Czas głębokiego styropianowego złodziejstwa.
    Gospodarka polska sprzedana, rządzą sługusy i kundle zachodnie.
    Ucieczka młodych z POlski.

  • steven1968

    Oceniono 9 razy -5

    TRAUMATYCZNE WSPOMNIENIA TO BĘDĄ MIELI CI , KTÓRZY W PRZYSZŁOŚCI BĘDĄ SPŁACAĆ KILKUSET MILIARDOWE DŁUGI MAFIJNYCH RZĄDÓW STYROPIANOWEGO POCHODZENIA. NIECH ICH WSZYSTKICH TZW. NAWOBOGACKICH CWANIAKÓW SZLAG TRAFI. ZIOBRO I PIS NIECH ROZLICZY WSZELKIEJ MAŚCI BANDZIORÓW FINANSOWYCH I POKAŻE POLAKOM PRAWDĘ O 25 LATACH RZĄDÓW NAJJAŚNIEJSZEJ . to dopiero będzie trauma niedouczony redaktorze! WOGÓLE NIE PORUSZAJ TEMATU PRL BO NIE MASZ ZIELONEGO POJĘCIA O TAMTYCH CZASACH.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX