Łukasz Krawczuk: Krzewina miał dobiec jako drugi, ale pokrzyżował plany Amerykanom

Mistrzowie i rekordziści świata w sztafecie 4 x 400 m: Jakub Krzewina, Karol Zalewski, Rafał Omelko i Łukasz Krawczuk.

Mistrzowie i rekordziści świata w sztafecie 4 x 400 m: Jakub Krzewina, Karol Zalewski, Rafał Omelko i Łukasz Krawczuk. (ALASTAIR GRANT/AP)

- Podczas HMŚ w Brimingham chcieliśmy przede wszystkim pobić rekord Europy, który został nam odebrany trzy lata temu przez Belgów. Wiedzieliśmy, że możemy walczyć o medal, pod uwagę braliśmy tylko srebro. Bieżnia jednak zweryfikowała ostateczny wynik - mówi Łukasz Krawczuk, jeden z mistrzów świata polskiej sztafety 4x400m.

Polacy w składzie: Karol Zalewski, Rafał Omelko, Łukasz Krawczuk i Jakub Krzewina ustanowili nowy Rekord Świata podczas HMŚ w Brimingham. Na metę przybiegli z czasem 3:01.77. Nasza reprezentacja zabrała Amerykanom niemal pewne zwycięstwo z przed nosa, którzy na mecie zameldowali się z czasem 3:01.97.

Agnieszka Kwiatkowska: Czy emocje po HMŚ już opadły, wróciłeś do normalnego rytmu dnia?

Łukasz Krawczuk: To dla mnie zupełnie nowa sytuacja. Telefony ciągle dzwonią, udzielam dużo wywiadów. Przyznam, że momentami nie jestem w stanie odpowiedzieć na wszystkie wiadomości. Nie zdążyłem jeszcze ochłonąć, dużo się dzieje. Pewnie dopiero w poniedziałek uda się wrócić do normalności.

Jak w tej chwili wyglądają Twoje treningi?

Od HMŚ udało mi się tylko raz pójść na siłownię, ale brakowało mi sił na wykonanie treningu. Po takim sezonie halowym jak ten, kilka dni luzu dobrze mi zrobi. Dni bez treningu na pewno nie zaszkodzą, a może nawet dobrze wpłyną na przygotowania do sezonu letniego.

Czy mieliście z trenerem jakieś oczekiwania przed samym startem?

Oczywiście, że mieliśmy konkretne oczekiwania względem tego biegu. Każdy z nas zdobył indywidualne minimum na HMŚ, na listach europejskich znaleźliśmy się w pierwszej dwunastce. Przede wszystkim chcieliśmy pobić rekord Europy, który został nam odebrany 3 lata temu przez Belgów. Wiedzieliśmy, że możemy walczyć o medal, pod uwagę braliśmy jednak tylko srebro. Bieżnia jednak zweryfikowała ostateczny wynik, zdobyliśmy złoty medal, zgodnie z założeniem pobiliśmy rekord Europy, co więcej ustanowiliśmy nowy rekord Świata!

Jaką mieliście taktykę na ten bieg?

Na hali taktyka ma ogromne znaczenie. Mieliśmy świadomość, że pierwszy zawodnik musi mocno otworzyć pierwsze 200 m, kandydat był tylko jeden - Karol Zalewski, który dystans 200 m biega w czasie 20 sekund i 60 setnych. Karol miał jasne zadanie, zejść za Amerykaninem i jak najmniej do niego stracić. Zrobił to, co do niego należało. Ja z Rafałem Omelko staraliśmy się utrzymać wypracowaną pozycję. Jakub Krzewina miał dobiec jako drugi, ale pokrzyżował plany Amerykanom i na metę dobiegł jako pierwszy.

Amerykanie za każdym razem zaczynali bardzo szybko pierwsze 200 metrów, ale to my na drugich okrążeniach się do nich zbliżaliśmy. Ostatecznie Kuba wyprzedził naszych rywali.

Jakub Krzewina na mecie sztafety 4x400 mJakub Krzewina na mecie sztafety 4x400 m ALASTAIR GRANT/AP

Jaka była Twoja strategia, jak należy rozłożyć siły w biegu na dystansie 400 m?

Nie da się ukryć, że 400 m wymaga biegania na bardzo dużej intensywności. Pierwsze 200 m należy pobiec na 95% , potem w miarę możliwości przyśpieszać. Dzięki temu na ok. 300-setnym metrze znacząco zbliżyłem się do sztafety Amerykanów. Nie będę ukrywał, że i mi zabrakło sił na końcówce. Nie byłem w stanie wyprzedzić pierwszego zawodnika, ten bieg bardzo dużo mnie kosztował. Cały czas skupiałem się na tym, żeby nikt mnie nie wyprzedził, żebym nie zaczął zbyt wolno.

Czy możemy pokusić się o stwierdzenie, że nie popełniliście żadnego błędu?

To był idealny bieg, wszystko zagrało tak, jak chcieliśmy. Mieliśmy kogo gonić, nie mamy sobie nic do zarzucenia.

Czy ustalając strategie na bieg analizujecie również inne sztafety?

Tak jak wspomniałem wcześniej, najważniejszy jest dobór zawodników do konkretnych zmian. Na początku musi pobiec najszybszy biegacz, a na koniec najmocniejszy zawodnik czyli Jakub Krzewina. Dodatkowo trener starał się dowiedzieć, kto na jakiej zmianie będzie biegł u Belgów, ale nic z tego nie wyszło.

Jak czułeś się po tym biegu, czy to był start na 100%?

Z reguły mam taką tendencję, że po każdym starcie na 400 m padam na ziemię i leżę tak przez 15 minut. Tym razem było trochę inaczej. Adrenalina i euforia opóźniły nieco poczucie zmęczenia. Choć przyznam, że podczas rundy honorowej musiałem się kilka razy zatrzymać.

Start sztafety podczas HMŚ był zaplanowany na godz. 17:35 lokalnego czasu. Jak wyglądają przygotowania w samym dniu biegu?

To głównie odpoczynek, ale zdecydowanie wolę starty w okolicach południa. Stres związany z oczekiwaniem do startu może czasami okazać się paraliżujący. Lepiej jak adrenalina motywuje do biegu niż niepotrzebnie rozprasza zawodnika.

Jak na wasz wynik zareagował trener kadry Józef Lisowski?

Był w szoku, podobnie jak my, ale nie miałem okazji z nim dłużej porozmawiać.

Czy jeszcze w Brimingham mieliście czas wspólnie uczcić zwycięstwo?

Nie będę ukrywał, że tego typu imprezy kończą się bankietami, tym razem było podobnie. Mimo wczesnego wylotu do Polski, świętowaliśmy do późnych godzin nocnych. Po medalu się należy.

Powoli zbliża się kolejna bardzo ważna impreza - Mistrzostwa Europy w Berlinie (7-12 sierpnia). Nie da się ukryć, że na tę chwilę jesteście faworytami.

Co roku skład sztafety wygląda inaczej, trudno zatem przewidzieć czy do niego wejdę. Obecnie mamy bardzo dużo mocnych, młodych zawodników, którzy depczą nam po piętach i zgłaszają swoją gotowość do biegu w sztafecie 4x 400 m. Mam nadzieję, że mimo wszystko po raz kolejny znajdę się w tym składzie, ale może być ciężko.

Oczekiwania względem nas są bardzo duże, ale nie możemy zapominać że mamy wielu mocnych rywali: Belgia, Wielka Brytania, Francja, Czesi. To ekipy, które liczą się w stawce. Oczywiście będziemy walczyć o złoto, ale nie możemy już w tej chwili wieszać sobie medalu na szyi. Pamiętajmy, że my Polacy jesteśmy specjalistami na hali, bieganie na otwartym stadionie znacznie się różni.

Czy już dziś, myślicie o Igrzyskach w Tokio?

Oczywiście, że tak, Igrzyska w Tokio to nasz priorytet. Dla mnie, Krzewiny  i Omelko będą to drugie i ostatnie igrzyska w karierze. To nasza docelowa impreza, o której nie da się zapomnieć. Na razie chcemy jednak skupić się na przygotowaniach do Mistrzostw Europy w Berlinie, które już w sierpniu. To nasz najbliższy cel.

Polacy halowymi mistrzami świata w sztafecie 4x400 metrów! Biało-Czerwoni wyrwali złoto Amerykanom na ostatnich metrach

Zobacz także
  • Zdrowe fit przekąski Domowe wersje znanych przysmaków [5 przepisów na zdrowe przekąski]
  • W jaki sposób poprawić mobilność bioder u biegaczy? Biodra jako centrum dowodzenia u biegaczy. Jak zwiększyć ich mobilność i uniknąć kontuzji?
  • Trening na skrzyni dla biegaczy Ćwiczenia na skrzyni dla biegaczy [5 propozycji]
Komentarze (15)
Łukasz Krawczuk: Krzewina miał dobiec jako drugi, ale pokrzyżował plany Amerykanom
Zaloguj się
  • butchy1

    Oceniono 12 razy 10

    W d*pie mam co robili. Mam juz dosć tych Waszych ngłówków-zagadek na głównej. Kazdy lead - zagadka. Zacznijcie robić znów portal a nie jakis jeden wielki clickbait Wejdzcie na guardiana i zobaczcie jak to się robi. Bez pierdyliarda reklam i załosnych chwytów

  • dryl1

    Oceniono 1 raz 1

    To co pokazali to powaliło. Mistrzostwo czystej klasy.

  • kimdongun

    0

    Amerykanie włączą WADA do weryfikacji.

  • stemp10

    Oceniono 2 razy 0

    Uprawiali seks?

  • karo80.0

    Oceniono 18 razy -2

    Sorry, ale złoty medal zdobyty przez wytatuowanego naziola z napisami „Polska Walcząca”, „Śmierć Wrogom Ojczyzny” itp. na nogach, tyłku i pewnie fiucie to bardziej żenada niż powód do radości.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX