Antonina Biała po raz drugi najlepszą Polką podczas Wrocław Maratonu!

Tosia Biała obroniła tytuł najszybszej Polki podczas 36. PKO Wrocław Maratonu. Jak sama o sobie mówi - "Osoba młoda wiekiem, ale nie stażem treningowym." Przez 8 lat trenowała pływanie, a obecnie od 6 lat mocno "zakorzeniła się" w bieganiu. Jej życiówka w maratonie to 2:50:48! Tosia wierzy, że z uśmiechem na twarzy każdy trening staje się możliwy do realizacji. Swoją biegową pasję łączy ze studiami na inżynierii biomedycznej.

Agnieszka Kwiatkowska: Spodziewałaś się takiego sukcesu? Z jakim założeniem pojechałaś do Wrocławia?

Antonina Biała: Na pewno nie zakładałam tego, że będę pierwszą Polką. Tym bardziej cieszy mnie mój sukces. Chciałam złamać trzy godziny w maratonie, ale moim głównym założeniem było po prostu ukończyć bieg w pełnym zdrowiu. Wiele osób się z tego śmiało, ale ja wiem, jaki maraton jest nieprzewidywalny. Nigdy do końca nie wiemy, jak zachowa się organizm po 30 km, czasami wydaje się, że wszystko jest w porządku, ale nigdy do końca nie wiemy, co się wydarzy przed metą.

Powtórzyłaś swoje osiągnięcie z 2016 roku, ale wtedy byłaś prawie 10 minut szybsza, co się zmieniło?

Teraz biegam czysto amatorsko, pod ten start przygotowywałam się sama. Kiedyś biegałam pod okiem trenera, jeździłam na zgrupowania. Dwa lata temu debiutowałam na dystansie maratonu, ale byłam też w kadrze województwa lubelskiego i co najmniej raz w miesiącu wyjeżdżałam na obozy sportowe. Często trenowałam dwa razy dziennie, to wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Teraz studiuję, pracuję na pełnym etacie i już nie trenuję z trenerem. Cieszę się z życia! Co nie oznacza, że wtedy było źle, ale dużo się zmieniło. Teraz biegam znacznie mniej, wcześniej treningi były bardziej wymagające. Czasami wolałam odpocząć niż wyjść ze znajomymi na miasto. W tym roku trenowałam sześć razy w tygodniu, jeden dzień odpoczywałam i po tych treningach nie byłam aż tak wypompowana. Bardzo lubię kontakt z ludźmi i najbardziej cieszę się z tego, że tym razem mogłam pogodzić treningi z życiem prywatnym. To jest bardzo ważne, żeby żyć, a nie tylko biegać.

Antonina Biała. 36. PKO Wrocław MaratonAntonina Biała. 36. PKO Wrocław Maraton polskabiega.pl

Czy przygotowując się do maratonu we Wrocławiu, bazowałaś na wiedzy sprzed dwóch lat?

Bazowałam na tym co robiłam przy współpracy z trenerem, rodzaje odcinków, ilość powtórzeń czy długość przerw. Miałam jednak wszystko zaplanowane i spisane na kartce z miesięcznym wyprzedzeniem. Co tydzień w razie potrzeby niektóre elementy weryfikowałam pod kątem samopoczucia.

Nie tęsknisz za zawodowym bieganiem?

Odpowiedź jest oczywista, podoba mi się tak, jak jest teraz.

Dwa lata temu biegałam w 35-stopniowym upale, w tym roku warunki do biegania były znacznie lepsze. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie ma się z czego cieszyć, skoro wynik był prawie 10 minut gorszy, ale dla mnie to jest ogromny sukces. Udowodniłam przede wszystkim sobie, że można normalnie żyć i zrobić bardzo dobry wynik. Co innego jest biegać na wysokim poziomie, kiedy na to bieganie poświęcamy całą swoją energię i czas. W momencie, kiedy dzień nie jest już podporządkowany tylko treningom, a bieganie jest dodatkiem, bywa trudniej.

Uważam, że moim największym talentem i powodem do radości jest to, że nie doznałam jeszcze żadnych kontuzji.

A czy na trasie maratonu we Wrocławiu miałaś jakiś kryzys? Kiedy dowiedziałaś się, że jesteś pierwszą Polką?

Nie myślałam o wyniki, skupiłam się na złamaniu trzech godzin. W rezultacie prawie wcale nie kontrolowałam czasu, sprawdziłam międzyczasy tylko na 1 km i na połówce. Biegłam głównie na samopoczucie. Najcięższym momentem był chyba 37. kilometr, ale nie nazwałabym tego ścianą. Miałam po prostu dosyć, a czekało mnie jeszcze 5 kilometrów do mety. Na trasie dostawałam bardzo sprzeczne informacje, raz usłyszałam, że jestem dziewiątą kobietą, potem, że trzecią. Nie miałam pojęcia, która byłam. Dla mnie najważniejsze jest zdrowie i niezależnie od tego, na której pozycji bym była, gdyby coś się ze mną działo, zeszłabym z trasy. Na trasie było dość ciasno, początkowo chciałam trzymać się grupy, ale potem odpuściłam.

Będąc na 40. kilometrze, wiedziałam, że dobiegnę do mety, a to dla mnie jest najważniejsze. Na 41 kilometrze nie dałam rady powstrzymać emocji i już do samej mety ryczałam ze szczęścia. Jak dowiedziałam się, że jestem pierwszą Polką, ledwo łapała oddech.

Cały czas mówisz, że najważniejsze jest dla ciebie zdrowie, a czy rywalizacja podczas biegu nie ma dla ciebie żadnego znaczenia?

Może trochę, ale dla mnie rywalizacja jest nadrzędna. Zawsze daje z siebie wszystko, sama perspektywa startu jest już dla mnie bardzo motywująca. Dla mnie ważne jest wstrzelenie się przed zawodami w super kompensację, mam swoje sprawdzone rytuały. Dzień przed startem robię delikatny rozruch, dwa dni przed mam wolne. Lubię przed startem napić się kawy, zrobić sobie warkocza, pomalować paznokcie. Zawsze przed zawodami bardzo się denerwuję, ale stres mobilizuje mnie do wysiłku.

Co motywuje cię do biegania?

Bieganie jest moim sposobem na życie. Trening i porządne zmęczenie jest idealne na odstresowanie się. Dużo osób mówi, że jestem bardzo spokojna. To chyba przez bieganie. Niby zużywa się energię, a ma się więcej siły.

Antonina BiałaAntonina Biała DAMIAN LUGOWSKI

Trudno jest pogodzić pracę trenera ze swoim planem treningowym?

Nie jestem zafiksowana na wyniki. Dla mnie bieganie to przyjemność, dlatego mam też idealną pracę. Na co dzień spotykam masę ludzi, którzy motywują mnie do działania. W adidas Runners prowadzę zajęcia grupowe, są to spokojne biegi easy run oraz stretching. Gdybym trenowała zawodowo, wtedy być może taka aktywna praca nie byłaby dla mnie dobra.

Twój kolejny cel?

Teraz wszyscy pytają mnie, gdzie planuję pobiec. Na razie odpoczywam. Kolejny start zaplanuje wspólnie z mężem.