Czekoladowy budyń. Po prostu.

Tapioka to taka hipsterska wersja mąki ziemniaczanej. Też robi się z bulw, pochodzi z tej samej części świata, co ziemniaki. I nawet cena nie odstrasza, więc jakoś na dobre zagościła w mojej kuchni.

Tapioka ma pewną wyższość nad budyniem - nie robią się kluchy, jeśli źle zamieszamy. Ma za to mnóstwo bąbelków, do daje ciekawą konsystencję i dodatkowe wrażenia organoleptyczne.

Składniki (na 4 osoby):

  • pół szklanki kuleczek tapioki
  • malutka puszka mleka kokosowego
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • świeże maliny
  • 4 czubate łyżki ciemnego kakao. Może być nawet więcej, jeśli lubimy. Kakao to świetne źródło dobrze przyswajalnego magnezu.
  • 3 łyżki cukru (lepszy byłby ksylitol)

Tapiokę zalewamy dwiema szklankami wody i moczymy ok 20 min. Następnie gotujemy w tej wodzie. Dodajemy kakao, cukier (lub ksylitol), mleko kokosowe, olej kokosowy. Gotujemy, mieszamy. Mieszamy, gotujemy. Jeśli jest za gęste, dolewamy wody. Budyń jest gotowy, gdy kuleczki zrobią przeźroczyste. Trudno czasami to określić przy dużej ilości dodatków, ale 20 minut gotowania wystarczy. Przekładamy do pucharków. Studzimy. Podajemy z malinami. Smakuje o niebo lepiej niż budyń czekoladowy z torebki.

czekoladowy budyń z tapiokiczekoladowy budyń z tapioki [fot. BB]