BMW Półmaraton Praski 2017. Rekord frekwencji i zwycięstwo faworyta!

Damian Bąbol
04.09.2017 08:19
Ponad 10 tys. zawodników wystartowało w BMW Półmaratonie Praskim. To absolutny rekord frekwencji w historii imprezy, która od trzech lat rozgrywana jest po prawej stronie Wisły.

Oświetlony Narodowy, pochodnie, efekty świetlne i tysiące błyszczących opasek na rękach biegaczy. Już kilkadziesiąt minut przed startem było wiadomo, że pomysł zorganizowania 4. BMW Półmaratonu Praskiego wieczorną porą, był strzałem w dziesiątkę. Do idealnych warunków może zabrakło kilku stopni Celsjusza więcej. Cieplejsza aura przyciągnęłaby pewnie jeszcze więcej kibiców, których i tak w miasteczku biegowym i na trasie nie brakowało.

- To mój pierwszy półmaraton. Trochę się stresuję, ale przede wszystkim chciałabym się na trasie dobrze bawić i dobiec z uśmiechem na twarzy. Trenowała od cztertech miesięcy, jestem dobrze przygotowana. Atmosfera jest kapitalna, energia mnie rozpiera, niech to się już zaczyna! - mówiła przed startem Magda, biegaczka z Łodzi

Takich uczestniczek i uczestników 4.BMW Półmaratonu Praskiego były tysiące. Jedni traktowali bieg wyłącznie rekreacyjnie, znajdując czas przed startem na pamiątkowe "selfie", inni wykorzystywali ostatnie chwile na pełną koncentrację i samotne przebieżki.

Do tej drugiej grupy z pewnością zaliczali się murowani faworyci imprezy, czyli jedni z najlepszych polskich długodystansowców: Marcin Chabowski i Artur Kozłowski. Niespodzianki nie było i to właśnie między nimi rozegrała się niezwykle emocjonująca walka o zwycięstwo. Chabowski zaryzykował jeszcze przed półmetkiem i już na 7. km oderwał się od reszty stawki. Po długim samotnym finiszu z czasem 1:03,32 wbiegł na metę, jako pierwszy zawodnik. Po przekroczeniu końcowej linii był z siebie zadowolony, choć odczuwał lekki niedosyt. Przed startem zapowiadał walkę o złamanie 63 minut. - Zabrakło niewiele, ale trasa była bardzo śliska. Praktycznie po każdym przyspieszeniu, nogi odjeżdżały. Trzeba było uważać - komentował na gorąco triumfator 4. BMW Półmaratonu Praskiego.

Po niecałej minucie za zwycięzcą, na mecie zameldował się Artur Kozłowski, mistrz Polski w maratonie. - Świetna organizacja, maratońska pogoda, bieganie po zmroku, które bardzo lubię i niesamowity finisz z pochodniami, który jeszcze dodał mi skrzydeł. Z pewnością długo będę wspominał ten start - opowiadał Kozłowski.

Wśród kobiet najlepsza była Dominika Stelmach. Tegoroczna mistrzyni Polski, na królewskim dystansie, nie dała szans konkurencji, osiągając czas 1:15.17.

Treningi między bananowcami

Na trasie i mecie półmaratonu, kibice mogli oklaskiwać złotych medalistów igrzysk. Znakomity wynik osiągnął m.in. Robert Korzeniowski, który zajął 44. miejsce. Czterokrotny mistrz olimpijski uzyskał fantastyczny czas - 1:19.13. Dla wielu amatorów biegania to szczyt marzeń. - W piątek wróciłem z Ugandy, gdzie trenowałam truchtając po wioskach między bananowcami. W niedzielę pobiegłem szybko, ale bardziej od rezultatu zapamiętam przybijanie piątek z kibicami. Wzruszało mnie, ile osób dopingowało nas na trasie. To było coś niesamowitego – mówił Korzeniowski.

Na brawa zasłużył również Adam Korol, wioślarski mistrz olimpijski z Pekinu i były wiceminister sportu, ukończył zawody z wynikiem - 1:27.15. - Adrenalina była ogromna. Energia udzielała się wszystkim biegaczom, w tym mnie. Naprawdę musiałem się hamować, żeby nie cisnąć na maksa i nie przedobrzyć. 

W sumie w czwartej edycji BMW Półmaratonu Praskiego wystartowało ponad 7 tys. zawodników. O godz. 21 wystartowała 4F Piątka Praska, do której zgłosiło się 3 tys. uczestników.

Na krótszym dystansie najlepszy okazała się Łukasz Parszczyński, halowy rekordzista Polski w biegu na 3000 m. Pokonanie 5 km trasy zawodnikowi KS Podlasie Białystok zajęło nieco ponad kwadrans (15.18). Najszybsza wśród kobiet okazała się Kinga Reda (Wieliszew Heron Team) – 18.40.

Oprócz znanych biegaczy, sportowców i blogerów, na "piątkę" wystartowała również Karolina Gorczyca, znana aktorka, która regularnie bierze udział w zawodach sportowych. Na mecie była bardzo zadowolona ze swojego wyniku - 27:45. - Krótszy, miły dystans, znakomita trasa, uwieczniona moją życiówką. Bieganie po zmroku mi sprzyja, szczególnie, gdy pokonujemy okolicę, w której mieszkam i na co dzień trenuję - opowiadała.

Komentarze (2)
Zaloguj się
  • quosoo

    0

    Bardzo lubię Marcina i Artura, ale to są zawodowcy. Ja bym chciał zobaczyć proporcjonalnie dużą część artykułu poświęconą Dominice, która jeszcze do czerwca biegała hobbystycznie po pracy w korpo (OK. Adidas to korporacja, która ją bardzo wspierała, ale wciąż). Sporo jest do powiedzenia o różnicach w zawodowym sporcie pań i panów. Chętnie poczytałbym analizę tego dlaczego polskie długodystansówki nie chcą startować w zawodach nawet o randze Mistrzostw Polski. OK, Heniek czy Yared też nie garną się do takich startów, ale mamy przynajmniej Artura, a panie co? Ogrywa je amatorka, której potem mówi się że wygrała bo nie startowałyśmy, bo zeszłyśmy z trasy bo to nie był nasz dzień... Ja wolę w Tokio zobaczyć Dominikę, która na bank będzie miała swój dzień.

  • bimm

    0

    Kinga Reda to zawodniczka Wieliszew Heron Team

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX