Jak przygotować się do biegu Rzeźnika - rady na ostatnie dni przed startem

Kultowy Bieg Rzeźnika jest marzeniem wielu ultrasów. Niestety, nie każdy ma okazję je zrealizować, gdyż chętnych jest sporo, a o możliwości wzięcia udziału w zawodach decyduje losowanie. Szczęściarze, którzy zostali wylosowani na początku są w euforii, potem, gdy ochłoną, pojawia się pytanie: czy damy radę?

Żeby ukończyć cały dystans, trzeba zmieścić się w limitach na poszczególnych punktach, a to nie jest takie proste. Dlaczego? Otóż te zawody nie bez przyczyny noszą nazwę Bieg Rzeźnika. Bo to jest, proszę Państwa niezła Rzeźnia. Anglosaski typ biegu przez cały dystans zapewnia biegaczom niezłą huśtawkę nastrojów. Najpierw przez 8 kilometrów biegniesz po ubitej nawierzchni i czujesz, jak energia cię rozpiera, więc napierasz. Potem następuje konfrontacja z górami i wtedy mówisz sobie: ,,Aha, to o to tu chodzi!". Po kilkusetmetrowym podejściu modlisz się o zbieg. Jak już gnasz w dół, to ta droga nie ma końca. Mięśnie palą i ku swojemu zdziwieniu prosisz wszelkie bóstwa o… podejście. Kiedy już wspinasz się pod górę, znów chcesz zbiegać. I tak przez cały czas. Nie ma odpoczynku! To jednak nie wszystko. Trzeba pamiętać o dostarczaniu organizmowi energetycznego pożywienia, nawadnianiu, niestabilnym podłożu, no i oczywiście zwracać uwagę na nastrój i formę partnera. Jednym słowem niezła huśtawka! Jak sobie z tym wszystkim poradzić?

Trzeba mieć plan

To jest czas na ostatnią rozmowę dotyczącą założeń nie tylko taktycznych, ale również co do celu. Wiadomo, że wiele par biorących udział w Biegu Rzeźnika ustaliło już po wylosowaniu udziału w zawodach jakie są założenia, czyli po prostu na jaki czas, wynik będzie się biegło. Jednak po wielu wspólnych treningach mogły nasunąć się nowe spostrzeżenia. To jest bardzo ważne, aby spojrzeć sobie głęboko w oczy i powiedzieć jaki mamy cel. Bo nagle podczas samego biegu może się okazać, że jedno chce podziwiać widoki, podczas, gdy to drugie ma ochotę dalej cisnąć i to coraz szybciej, żeby przybiec na metę w określonym czasie. Fajnie by było, gdyby po zawodach nadal pozostać przyjaciółmi. Dyrektor Rzeźnika kiedyś  powiedział mi, że wiele par damsko-męskich rozstaje się po biegu. Najważniejsze jest ustalić wspólny cel, żeby nie było…

Ustalić taktykę 

Ten podtytuł niejako nawiązuje do poprzedniego, ale tylko z pozoru. Otóż warto ustalić nasze mocne i słabsze strony. Pierwszy powinien biec ten słabszy na danym odcinku. Przykładowo: ja lepiej podchodzę i zbiegam od mojej partnerki, więc to ona będzie narzucać tempo, gdy będziemy wspinać się na szczyt, a potem pędzić z górki. Natomiast na płaskich, długich odcinkach, ona nadaje świetne tempo, więc będzie musiała dostosować się do mnie, żebym za wcześnie ,,nie spuchł", czyli tutaj to ja będę prowadził. Takie podejście sprawi, że nie będziemy oglądać się na siebie i nie stracimy zbyt dużo sił. Grunt to po prostu nie zakwasić się, bo droga daleka…

Ela CieślaEla Cieśla [fot. Piotr Dymus]

Zadbaj o ciało

Podczas symulowanego biegu kontrolnego w pełnym rynsztunku miałem nieźle obtarte miejsca w okolicach pach. Szczypało niemiłosiernie. Biegłem w koszulce na ramiączkach, a otarcia powodowały szelki od plecaka. Następnym razem obkleiłem te miejsca na skórze plastrem, który po pewnym czasie odpadł, bo zrobił się zbyt wilgotny od potu. Na kolejny trening posmarowałem więc te fragmenty ciała wazeliną. I to był strzał w dziesiątkę: zero ran. Wazeliną smaruję też stopy. Sutki piersi oklejam plastrem, bo po tylu kilometrach materiał koszulki może je porządnie poobcierać, aż do krwi. Warto zabezpieczyć te fragmenty ciała, które są narażone na obtarcia.
Będziemy biegać po lesie, więc warto też natrzeć ciało jakimś płynem, olejkiem lub kremem przeciw komarom, a przede wszystkim kleszczom. Dobrze jest wziąć ze sobą lub zostawić na przepakach: plastry na ranki (na pierwszym naszym Rzeźniku moja żona obtarła sobie stopę), wazelinę, środki na kleszcze i komary, krem przeciwsłoneczny z odpowiednim filtrem, lód w sprayu na stłuczenia (też korzystaliśmy z niego podczas jednego ze startów), bandaż elastyczny oraz tabletki przeciwbólowe.

Zadbaj o szczegóły

Start jest o 3 w nocy, więc będzie ciemno. Na początku trasa biegu prowadzi przez 8 km ubitej drogi. Jednak po wejściu na szlak, trzeba będzie uważać na niestabilne podłoże. Dlatego sprawdź, czy twoja czołówka dobrze działa. Wybierz się na trening po zmroku. Wbiegnij w ciemny las i zobacz jak to jest, kiedy nagle w ciemności widać jakieś małe światełka, czyli ślepia zwierzyny! Razem z żoną biegaliśmy tak po stromym i kamienistym zboczu, żeby nauczyć się koncentrować. Zadbaj o zapasowe baterie do czołówki, gdyby stare wysiadły. Przeczytaj dokładnie regulamin zawodów i sprawdź wymagane wyposażenie na bieg. Jeśli jeszcze nie masz np. folii NRC, to jest to najwyższa pora by ją kupić. Już teraz wpisz sobie w kontaktach w swojej komórce nr telefonu do organizatorów i GOPR. Strzeżonego…

Ela i Jarek CieślaEla i Jarek Cieśla [fot. Irma Sumara]

Trasa

Warto wiedzieć, co czeka cię na bieszczadzkim szlaku. Zapoznaj się z profilem trasy i wgraj sobie już teraz tracka do swojego zegarka. Obejrzyj filmiki w Internecie z poprzednich edycji biegu. Obserwując zawodników z czołówki i tych z końca stawki będziesz mógł wyciągnąć ciekawe wnioski. Prześledź mapę trasy. Przeanalizuj profil i zapamiętaj gdzie czekają cię długie podejścia oraz zbiegi. To pozwoli ci przygotować się mentalnie. Już zacznij sobie dzielić bieg na etapy.

Na przepakach

Podzielcie się rolami już podczas treningów. W trakcie biegu przed dotarciem do punktów żywieniowych dobrze jest wiedzieć, co każde ma robić. Jeśli zostajemy na dłuższy popas na przepaku, to oczywiście nie ma to żadnego znaczenia. Jednak, gdy zależy nam na czasie, to warto przydzielić sobie zadania. Jedno niech zajmie się np. uzupełnieniem napojów. Zostawmy mu swój plecak, a sami idźmy odebrać rzeczy pozostawione na punkcie. Tak zrobiliśmy podczas pierwszego naszego startu. Moja żona nalewała picie do bukłaków, a ja poszedłem po kijki. Szybko się uwinęliśmy i hajda w drogę…

Ela i Jarek CieślaEla i Jarek Cieśla [fot. Joanna Błasiak Wielgus]

Co zostawić na przepakach?

Co tylko chcesz. Lepiej to zrobić, niż później mieć do siebie pretensję, że nie wzięliśmy np. skarpetek, czy koszulki na zmianę, bo spadł deszcz i te rzeczy, które mieliśmy na sobie były kompletnie mokre. Jak to mówią: lepiej dmuchać na zimne. Tak więc możesz zostawić na przepakach napoje, pożywienie (ja zostawiłem kiedyś banany, bo na punkcie żywieniowym nie mieli), żele, batony, odzież, obuwie, kijki, środki opatrunkowe itp. Zrób listę co będzie lub może być ci potrzebne i co chcesz zabrać ze sobą. 

Pożywienie

Pij i jedz podczas biegu. Najlepiej jest przyjmować pożywienie w regularnych czasowych odstępach, a nie co kilometr, bo np. przy długim podejściu czas pokonania takiego odcinka nieco się wydłuży. Nie pij i nie jedz dopiero wtedy, gdy czujesz pragnienie i głód. Takie zachowanie doprowadzi do osłabienia i dużo czasu minie zanim się zregenerujesz. Warto przemyśleć sprawę przyjmowania tabletek solnych, bo sól zatrzymuje wodę w organizmie i tabletki te uzupełniają elektrolity wypłukane wraz z potem. Przyjmuj żele, czy inne pożywienie energetyczne przed ciężkim odcinkiem np. stromym i wyczerpującym podejściem (dlatego wcześniej przestudiuj profil trasy), aby mieć siłę na jego pokonanie. Na ostatnie dni przed startem nie kombinuj z jedzeniem. Nie przesadzaj, nie panikuj. Przypomnij sobie po jakim posiłku miałeś najlepszą formę na treningach. Jedz to, co zwykle ci dobrze służyło np. przed maratonem. Podczas samego biegu pamiętaj, żeby w połowie trasy, a może wcześniej jeśli masz to opracowane, przyjąć proteiny. Białko pozwoli ci zachować siły na cały dystans. Nie tylko węgle się liczą. Bardzo popularne jest jedzenie kabanosów podczas biegu. Nie zapominaj o jedzeniu i piciu, nawet jak nie czujesz głodu, czy pragnienia. W ostatnim tygodniu wypijaj 2 litry płynów dziennie, a nawet więcej. Ja przyjmuję napój w składzie z solą, cytryną, miodem oraz nasionami chia. Nawodnienie przed tak wyczerpującym biegiem jest bardzo ważne. 

Jarek CieślaJarek Cieśla [fot. Piotr Dymus]

Odzież i obuwie

Kiedyś doświadczona ultraska powiedziała mi, żeby pobiec Rzeźnika w starych wysłużonych butach. Tak zrobiłem i okazało się to dobrym rozwiązaniem. W tym roku postąpię podobnie. Moja noga ma się w nich dobrze czuć. Podłoże na szlakach, jeśli jest sucho, wcale nie wymaga bardzo agresywnego bieżnika. Oczywiście to zależy od nas samych i naszego poczucia komfortu. Ja jednak wolę biec w sprawdzonych butach.

Założenie stuptutów nie jest złym pomysłem, bo czasami rzeczywiście drobne kamienie mogą dostać się do butów i wtedy łatwo poranić stopę.
Rano jest chłodno, a poza tym w wyższych partiach gór może być wietrznie, więc warto na starcie mieć lekką kurtkę. Niezłym pomysłem jest też założenie rękawków. Jak przygrzeje słońce, to można je zdjąć lub zsunąć z ramion. Biegłem tak podczas pierwszego mojego startu w Rzeźniku. Warto to jednak wcześniej sprawdzić na treningu.

Dobrze jest mieć jakieś okrycie na głowę. Czapka z daszkiem, czy chusta ochroni oczy przed falą potu spływającego z czoła oraz przed słońcem lub deszczem. 

Ela i Jarek CieślaEla i Jarek Cieśla [archiwum Biegu Rzeźnika]

Partnerstwo

Bieg Rzeźnika to zawody dwuosobowych zespołów. W tamtym roku znajomy biegacz powiedział mi, że jego partner zrezygnował z dalszego biegu na ok. 60 kilometrze. Miał pretensję do niego, że słabo go… motywował. Podejrzewam, że ich przyjaźń się rozpadła. Moje treningi z żoną są czasami emocjonalne Jednak podczas samego Biegu Rzeźnika nie ma miejsca na fochy. Jedno drugie wspiera, pomaga i co najważniejsze odzywa się pogodnie i z uśmiechem, choćby wszystko już bolało. Warto przed zawodami powiedzieć partnerowi o swoich oczekiwaniach, jak chcę żeby to drugie się do mnie zwracało, odpowiadało mi na pytania, komunikowało się ze mną i mnie wspierało. Powiedz, co ci się nie podobało na treningach, ,,wygarnijcie sobie" wszystko, a potem zrozumcie nawzajem. Macie być wsparciem dla siebie i motywatorami, aż do samej mety. Może warto też zastanowić się nad wybraniem kapitana, który będzie motywował, opierniczy jak trzeba i zadecyduje w razie potrzeby w kluczowych kwestiach.

Rady doświadczonych ultrasów

Każdej rady wysłuchaj, a potem przemyśl. Nie zawsze to co sprawdza się u innych będzie dobre dla ciebie. Najważniejsze, żeby coś wypróbować wcześniej, bo podczas zawodów możesz się bardzo zdziwić… Powodzenia!

Jarosław Cieśla, biegacz i bloger. Dwukrotny "Rzeźnik", za kilka dni startuje po raz trzeci. Wraz z żoną prowadzi bloga Biegające Małżeństwo.