Michael Nowicki Run Wisła - dzień ósmy

1145 kilometrów, 12 dni, 10 godzin dziennie. Od Baraniej Góry do ujścia w Gdańsku. Taki jest plan Michaela na realizację marzenia i zobowiązanie wobec małego Adasia. Dzięki tej wyprawie, firma Beko wesprze finansowo potrzebne operacje chłopca.

Dzisiaj jest ósmy dzień wyprawy. Wczoraj Michael zakończył dzień kąpielą w fontannie pod Warszawską Syrenką. Dzisiaj wyruszył z tego samego miejsca w dalszą trasę. Kierunek: Płock.

Jestem wielbicielką Wisły. Trudno oprzeć się pokusie i nie dołączyć do Michaela, by pobiec z nim kilka kilometrów. Zatem, nastawiłam budzik na 4 rano, by za dwie godziny stawić się pod Syrenką. O 6 rano czekali już na niego przyjaciele Andy i Alan, którzy rok temu przebiegli tę samą trasę w 26 dni. I dwóch biegaczy, którzy tak jak ja, chcieli potowarzyszyć bohaterowi.

Michael lekko się spóźnił. Trudno się dziwić. Ma za sobą cały tydzień biegu i 600 kilometrów w nogach. Przystanek w Warszawie oznaczał obiad przygotowany przez żonę Monikę, kąpiel we własnej wannie i sen we własnym łóżku.

– Byłem tak zmęczony, że zasnąłem w wannie – usprawiedliwiał swoje spóźnienie.

Michaela przywiózł Piotr, jego przyjaciel, kierowca, wsparcie techniczne i duchowe. Piotr pilotuje i wspiera Michaela wioząc jego rzeczy, jedzenie.

Michael Nowicki Run Wisła - zaczynamy ósmy dzieńMichael Nowicki Run Wisła - zaczynamy ósmy dzień [fot. Beata Brzezowska]

Ruszyliśmy o koło 6:30. Najpierw wzdłuż ruchliwej autostrady, potem Bulwarami Wiślanym. Bardzo wolno, by zaoszczędzić sił przed długim dniem i najdłuższym odcinkiem do pokonania. Poza tym, Michael stara się jak najmniej biec po asfalcie i betonie. Jest już zmęczony i obolały.

 Ten bieg jest trochę jak ring. Ciągle dostajesz ciosy. Ciosy w mordę. Ja to czuję. Ale nie mam wyjścia. Zobowiązałem się, więc nie mogę paść i poddać się. Muszę iść do przodu, bez względu na to, jak boli. A boli mnie wszystko. Ale to tylko ból.  I co jest najlepsze, ciało przyzwyczaja się do tego. Nawet do ugryzienia komarów. Choć przez pierwsze dwa dni myślałem, co ja tutaj robię?

Sporo już schudł. Nie wszystko może jeść, najbardziej smakują mu kanapki. Wbrew kontrowersyjnym opiniom na temat piwa, Michael wypija dwa w ciągu dnia. To według niego najlepszy izotonik.

Michael dostaje dużo wparcia pod drodze. Ludzie w wioskach częstują go owocami, zapraszają na obiad. Różni biegacze dołączają się. Choć zdarzają się momenty samotnego biegu. – I to jest najtrudniejsze – mówi Michael.

Nieocenionym wsparciem dla Michaela jest doświadczona ultraska i biegaczka górska Agnieszka Faron (Norafsport). Agnieszka dołączy do Michaela w czwartek. Każdy może dołączyć w dowolnym momencie. Na fanpage'u Michael Nowicki Run Wisła znajdziecie informacje o bieżącej lokalizacji Michaela.

Michael Nowicki na trasie między Warszawą a PłockiemMichael Nowicki na trasie między Warszawą a Płockiem [Michael Nowicki Run Wisła]

Miałam plan pobiec kilka kilometrów i wrócić do redakcji, ale trudno było mi zostawić tego pełnego entuzjazmu i pozytywnej energii człowieka. – Ja tym biegiem chcę pokazać wszystkim, że nie ma rzeczy niemożliwych, że jak chcesz możesz wszystko – kontynuował Michael. I tym sposobem dobiegłam z nim aż do Mostu Północnego i wróciłam na Czerską mając w nogach 25 kilometrów. Bez śniadania, na jednej, gorzkiej kawie. Nie ma rzeczy niemożliwych.