Bieganie w ciąży? Z taką mamą na pewno nie będzie nudy

Agnieszka Kwiatkowska
05.10.2017 10:33
Bieganie w ciąży

Bieganie w ciąży (Monika Szuba)

W obecnym stanie, nie rezygnuje z codziennej aktywności. Zamiast 300 km miesięcznie zmniejszyła swoja aktywność o połowę. Jest ogromną szczęściarą, bo ciąża nie ograniczyła jej biegowej pasji. Brzuch stanowi jedynie przeszkodę przy zawiązywaniu butów.

Monika biega regularnie od kilku lat. Jest aktywną zawodowo przyszłą mamą Ani! Termin porodu zaplanowany jest na 9 października. Nasza bohaterka jest Kolekcjonerką Mil – tak też nazywa się jej blog i funpage na facebook’u. Biega bo po prostu to lubi.

Bieganie w ciąży porównuje do wymagającego Biegu Rzeźnika, stale pamięta, że nie jest sama. Wyścig musi zacząć i skończyć z partnerem - musi liczyć się ze swoim maleństwem. Wszystko konsultuje z lekarzem, a jej emocje i zapał do biegania studzi doświadczony trener - Jakub Czaja. Biega na samopoczucie, kontroluje swoje tętno - tu nie liczy się prędkość. Nie podejmuje pochopnych decyzji i cieszy się każdym treningiem.

Wzbudza spore zainteresowanie swoją aktywnością, ale w ogóle się tym nie przejmuje. Bardzo ceni sobie zdanie swojego partnera i bliskich. Stale słucha sygnałów jakie wysyła jej organizm, kieruje się swoim instynktem macierzyńskim i nie bagatelizuje żadnych niepokojących symptomów.

Bieganie w ciążyBieganie w ciąży Monika Szuba

Agnieszka Kwiatkowska: Prowadzisz bloga. Od kiedy, skąd pomysł na nazwę? Czym dzielisz się ze swoimi czytelnikami? 

Monika:

Strasznie mi wstyd, bo blog funkcjonuje od 2013 roku i jest potwornie zaniedbany! Pomysł był wynikiem zapotrzebowania moich znajomych. Od kiedy pamiętam namawiałam bliskich, przede wszystkim moich uczniów, do biegania. Oni z kolei mieli mnóstwo pytań i wątpliwości. Nigdy nie pretendowałam do roli eksperta i nie chciałam się mądrzyć ale jednocześnie staram się by moje wpisy były merytorycznie poprawne. No i lekkie, bez nadęcia. Piszę gdy mam wenę, gdy mnie coś poruszy. Nazwa była odpowiedzią na pytanie "po co właściwie biegam?". Ano po nic. Nie spinam się na zawodach, nie walczę o życiówki, klepię te kilometry i czerpię z tego radość.  Kolekcjonuję mile bo to lubię.

 Zanim o tym, co robisz teraz, powiedz jak wyglądała Twoja aktywność przed ciążą?

Biegam mniej lub bardziej regularnie od 2006 roku. Człapałam 200-300, a nawet  400km miesięcznie bez większego celu. Biegałam maratony dla „zabawy” lub  charytatywnie. Jeszcze na studiach byłam maniaczką fitnessu i trenowałam amatorsko boks. Rok przed zajściem w ciążę postanowiłam wprowadzić konkretne jednostki treningowe. Towarzyszyłam mojej przyjaciółce - Ani Rogowskiej w jej przygotowaniach do pierwszego (mojego 9-tego) maratonu. Podeszłyśmy do sprawy bardzo profesjonalnie! Do tego stopnia, że spędziłyśmy 2 tygodnie w RPA biegając w Potchefstroom! W efekcie obcięłam 11 minut z życiówki na 42km 195m.

 W którym tygodniu ciąży jesteś? Czy to Twoje pierwsze dziecko?

Jestem w 38 tygodniu, to moja pierwsza ciąża. Mówią o mnie "stara pierwiastka". Przeliczając na miesiące to jestem w 9-tym ale czuję się jakby to był co najmniej 27-ty. Tak w ogóle to właściwie chyba rodzę. To znaczy staram się nie urodzić bo mój położnik ma dyżur dopiero w poniedziałek 9.10, a ja chyba mam  już pierwsze oznaki nadchodzącej akcji.

Jak wygląda Twoja aktywność w ciąży? Czy nie bałaś się że zaszkodzisz maleństwu wychodząc na trening?

Bałam się! Dlatego odwaliłam kawał dobrej roboty badawczej i przekopałam kilkaset artykułów naukowych na Pubmed. Bardzo chciałam biegać ale nie wiedziałam czy będę mogła. Nie oszukujmy się, nie jestem Alysia Montano tylko Moniką, panią pedagog po 30-tce. Nie znalazłam wyników badań sugerujących negatywny wpływ aktywności na ciążę, płód, dziecko więc obawy minęły. Jestem też bardzo czuła na sygnały płynące z mego ciała i przyznam się, że czasami panikowałam. Kiedy w czasie biegu odczuwałam "dyskomfort", pojawiała się wizja pourywanych więzadeł macicy, albo dziecka ubitego na sztywną pianę.
Stojąc na przejściu, trzymałam się za brzuch i odkryłąm przyczynę – ja się zatrzymałam ale Córka nadal biegła, wierzgała jak dzik w truflach. Nigdy nie miałam wątpliwości, czy jej się to podoba.  Aktywność w ciąży zmniejszyłam o mniej więcej połowę. Przestałam biegać sprinty, podbiegi, tysiączki. Trzymałam się dzielnie tętna 150-155. Biegałam tak jak lubię najbardziej, spontanicznie ale „na zaciągniętym ręcznym”.

 Czy konsultujesz się z lekarzem, czy sama trzymasz rękę na pulsie?

Celowo wybrałam lekarza, który miał już doświadczenia z biegającą ciężarną. Na każdej wizycie kategorycznie żądałam zmierzenia szyjki macicy (Co Pani ciągle z tą szyjką?!) Dopytywałam gdzie umiejscowiło się łożysko, jaka jest pępowina i czy wszystko gra. Czasem łapał się za głowę, szczególnie w trzecim trymestrze i pytał czy się dobrze czuję. Właśnie - lekarz pytał się o MNIE i o MOJE samopoczucie. To było dla mnie niezmiernie ważne. Nie robił mi wykładów o tym jak „szkodzę dzieciątku” i jaki to ze mnie samolub nie matka. Mierzył, ważył, sprawdzał przepływy i mówił czy ciąża rozwija się prawidłowo. "Dobrze się pani czuje? A to proszę biegać! Ale jakby się pojawiły bóle więzadeł macicy to normalne, wtedy proszę odpocząć".  
Dodatkowo, wszystko konsultowałam z trenerem Jakubem Czają. To on kazał mi zmienić ekran zegarka i temperował zapał. Łatwo się zapalam i zdarzyło mi się zapomnieć, że biegam w dwupaku.  Jak się coś zaczynało sypać, a nie ukrywajmy w ciąży sypie się sporo, ratował mnie mój ulubiony fizjoterapeuta Mateusz Potoczny pracujący na co dzień w  Rehasport Clinic. Bieganie w ciąży to jak Bieg Rzeźnika – muszę pamiętać, że mam partnerkę.

Bieganie w ciążyBieganie w ciąży Monika Szuba

Czy wzbudzasz zainteresowanie biegając np. w parku? Zdarzyło Ci się, że ktoś Cię pouczał?

Zainteresowanie? Ja wzbudzam powszechny dysonans poznawczy! Ludzie stają jak zamrożeni i pytają „Pani jest w ciąży?!” Coś im się nie zgadza. Zazwyczaj spotykam się z pozytywnymi reakcjami kobiet. Gdy pytają czy można biegać w ciąży odpowiadam zgodnie z prawdą, że JA mogę ale jestem niezwykłą szczęściarą. Co jest szczególnie ciekawe, jeśli zdarzają się komentarze sugerujące moją nieodpowiedzialność i narażanie na śmierć życia poczętego to zazwyczaj płyną one...od mężczyzn.  Dziwne prawda?  Żaden z nich nie biegał w ciąży, a wiedzą lepiej.
Odnośnie pouczania to w języku angielskim funkcjonuje określenie „pregnancy fit-shaming”. Są to wszystkie próby zawstydzania kobiet w ciąży, które są aktywne, publikują swoje działania na portalach społecznościowych. Często znajomi mający odmienne od moich zainteresowania pytają „Po co biegam, przecież nie muszę się odchudzać” albo sugerują, że w ciąży to już bym mogła sobie odpuścić. Nie dziwię im się, ale ja też nie rozumiem jak można jeść chipsy skoro ja ich nie lubię. Poza tym reakcje są pozytywne.

Co na to Twoi bliscy, upominają Cię czy wspierają?

Najważniejszy jest dla mnie Ojciec Dziecka i jego opinia. Dziecko to w połowie jego produkcja. Bardzo mnie wspiera i wszystko rozumie bo sam jest sportowcem, wielokrotnym mistrzem Polski w rugby. Pod koniec ciąży trenowaliśmy razem – wspólne rozbieganie na rozgrzewkę, jego trening szybkościowy, w trakcie którego człapałam w parku tak by miał mnie na oku, i wspólne roztruchtanie. Myślę, że moi bliscy są ze mnie dumni i bardzo mi ufają. Zresztą dobrze mnie znają i wiedzą, że upominanie nie zadziała.

 Co poleciłabyś kobietom w odmiennym stanie?

Żeby o siebie dbały. Cokolwiek przez to rozumieją. I żeby słuchały swojego ciała, szczególnie tych pozytywnych sygnałów. Jeśli coś im pomaga – niech robią tego więcej! Żeby były odważne. Poza tym jestem bardzo ostrożna w doradzaniu.
Zdecydowanie więcej mam porad dla kobiet, które nie są w ciąży, a ją planują – warto się przygotować fizycznie, wzmocnić brzuch, plecy. Zadbać o swoje ciało pod każdym względem. O! Rozciągajcie się dużo! Pomalowanie paznokci u stóp w 9 miesiącu ciąży wymaga nie lada elastyczności.

 Jak bieganie wpływa na Twoje samopoczucie?

Bieganie w ciąży daje mi poczucie, że nie musiałam z niczego rezygnować. Daje mi dużo siły na co dzień. Czuje się też wyjątkowa – w końcu nie każda ciężarna biega tydzień przed porodem!  Ponadto bieganie pomaga mi na wzdęcia, zgagę, ból bioder, ból kręgosłupa, ból głowy i ból części ciała na „d”, o której nie wypada mi wspominać w wywiadzie. Jestem wyluzowana i wypoczęta.

Jak wyobrażasz sobie bieganie, kiedy przyjdzie na świat dziecko?

Nie mam pojęcia! Ja się tak przyzwyczaiłam do Kulki, że nie jestem w stanie wyobrazić sobie nawet co zrobię bez niej w brzuchu! Zainwestuję w wózek biegowy...ale czy ona polubi bieganie w wózku? Jak się trochę poznamy to będę wiedziała!

Bieganie w ciążyBieganie w ciąży Monika Szuba

Zobacz także
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX