"Nauczyłem się znajdować w sobie motywację szybciej niż dopada mnie słabość" - po czterdziestce zdecydował zmienić swoje życie

Pan Daniel Pietrzak jest 42-letnim mężczyzną, ma dwóch synów i żonę. Jeden z synów zaszczepił u niego bakcyla sportowego. Jak sam o sobie pisze, jest normalnym, pracującym facetem, który w chwili wkroczenia w czterdziesty rok życia uznał, że czas najwyższy na zmiany.

 PYTANIE:  To Ty podsunąłeś tacie pomysł na bieganie? Jak dokładnie to wyglądało?

SEBASTIAN PIETRZAK (syn):  Tak, to ja podsunąłem tacie pomysł na bieganie. Jakaś aktywność fizyczna poprawiająca jego kondycję już od jakiegoś czasu chodziła mu po głowie i na przełomie 2014 i 2015 roku zaproponowałem, żeby ze mną pobiegał. Długo marudził, że kolano mu nie wytrzyma, bo kilka miesięcy wcześniej lekarz chciał mu robić operację. Oprócz tego uważał, że bieganie to jakaś bzdura.

Ostatecznie udało mi się go namówić.

Pamiętam, że po przebiegnięciu 1,5 km był zasapany, a ja miałem ubaw z niego, że nawet się nie zmęczyłem za bardzo. Na drugi dzień sytuacja się potworzyła. Wtedy z ust taty usłyszałem: DAJ MI TRZY MIESIĄCE, A CIĘ PRZEGONIĘ!

MetamorfozaMetamorfoza Materiały prywatne

 PYTANIE: Czy bieganie było jedyną aktywnością w Pana życiu? Jak wyglądało Pana życie przed rozpoczęciem przygody z bieganiem?

DANIEL PIETRZAK: Kiedyś sporo chodziłem na siłownię, rower nie bardzo mi służył, bo byłem obolały po dłuższej przejażdżce, ale za to jeździłem konno. Kilka razy w tygodniu wybierałem się do lasu na przejażdżki. Nauka jazdy konnej była mocno męcząca, ale później stało się tylko formą rekreacji. A poza tym wszystkim standardowo: praca, telewizja. A w weekend - wiadomo -znajomi, jakiś alkohol i tak cały czas.

PYTANIE: Jak bieganie wpłynęło na Pana życie?

DANIEL PIETRZAK: Bieganie zmieniło całe moje życie. To jest coś, co ciężko opisać. Ta prosta czynność może zmienić w życiu człowieka wszystko. Porównałbym to do narodzin dziecka. Zmieniają się priorytety, a każdy dzień w nowej rzeczywistości wygląda inaczej niż kiedyś. Nowe nawyki, nowy plan dnia i zupełnie nowe spojrzenie na świat. To jak swoisty powrót do przeszłości, gdzie człowiek młody nie widział żadnych barier. Wejście po schodach nie stanowiło problemu, a pogoń za autobusem czy tramwajem nie powodowała problemów ze złapaniem oddechu. Mając ponad 30 kg nadwagi człowiek napotyka całą masę problemów. Ja postanowiłem je rozwiązać - na szczęście.

MetamorfozaMetamorfoza Materiały prywatne

 PYTANIE: Przy tak diametralnej zmianie trzeba znaleźć gdzieś motywację. Gdzie Pan ją znajduje?

DANIEL PIETRZAK: Teraz to proste – nowe cele, nowe wyzwania i wszystko jest możliwe. Na początku moją motywacją byli przede wszystkim synowie. Starszy, który zaproponował mi kiedyś bieganie. I mój drugi syn, który wtedy miał pół roczku. Urodził się prawie na moje 40 urodziny. Któregoś dnia patrzyłem na niego i pomyślałem: „O rany, jak będzie chodził do szkoły, to ja będę miał 48 lat i jak ja wtedy na wywiadówce będę wyglądał?”.

MetamorfozaMetamorfoza Materiały prywatne

 

MetamorfozaMetamorfoza www.triathlondlakazdego.pl/o-mnie/

 PYTANIE: Ile ważyłeś najwięcej, a ile najmniej?

DANIEL PIETRZAK: Maksymalna waga to 106 kg przy moim wzroście 179 cm to sporo, a najmniejszą mam teraz - 72 kg.

PYTANIE: Widać, że jest Pan mocno zdeterminowany. Dzieli się Pan swoją energią z innymi?

DANIEL PIETRZAK: Teraz często motywuję znajomych i przyjaciół do walki z nadwagą. Namawiam ich, żeby wzięli się za uprawianie sportu. Najpierw odwołuję się delikatnie do ich rozsądku i że wszystko jest dla ich dobra. Potem podaję przykład swoich dzieci, którym przyszło żyć w czasach stu programów telewizyjnych, Facebook-a, internetu, gier i dopalaczy.  Jeśli my rodzice będziemy żyć zdrowo, to i nasze dzieci będą nasiąkać takim wzorcem, a na koniec najczęściej cytuję kwestię z filmu: „Życie masz jedno i pamiętaj, że dubla nie będzie. To twoje zdrowie i twoje życie.”.

PYTANIE: Pana historia pokazuje, że można, jeśli się tego bardzo chce. Miał Pan jednak jakieś chwile załamania czy słabości?

DANIEL PIETRZAK: Chwile słabości są zawsze i wtedy trzeba szybko przypomnieć sobie, ile już wysiłku włożyliśmy w to, co osiągnęliśmy do tej pory. Patrzę na moich synów i zwątpienie przechodzi.

Nauczyłem się znajdować w sobie motywację szybciej niż dopada mnie słabość. Teraz bywam tylko zmęczony. Założyłem bloga, bo znajomi pytają, jak mi się to udało i jak to się robi, więc tam staram się pisać o wszystkim i wspierać wszystkich amatorów biegania i triathlonu, żeby się nie poddawali.

MetamorfozaMetamorfoza Materiały prywatne

 Dziś Pan Daniel ma za sobą starty w zawodach triathlonowych i na swoim blogu dzieli się wszelkimi przemyśleniami.

MetamorfozaMetamorfoza Materiały prywatne

 WIĘCEJ PODOBNYCH HISTORII ZNAJDZIESZ TUTAJ