Poszedł pobiegać w górach i... znaleziono go, gdy miał 21 stopni Celsjusza. To cud, że żyje...

Bieganie w górach ma swoje uroki. Przy bieganiu w takich warunkach należy zachować szczególną ostrożność. Ostatnimi czasy media obiegły informacja o Jakubie Lenarczyku, który poszedł biegać, a gdy go znaleźli ratownicy miał temperaturę 21 stopni Celsjusza.

Jakub popadł na Pilsku w głęboką hipotermię. To cud, że żyje

Jakub Lenarczyk ma 38 lat i jest miłośnikiem biegania. Wraz z rodziną wyjechał na ferie zimowe do Korbielowa.

Mężczyzna pewnego dnia postanowił wyjść na trening i wbiec na szczyt Pilska, jednak warunki pogodowe mu ten plan wybiły z głowy. Trening, na który wyszedł trwał już 3 godziny. Jakub zaniepokojony zadzwonił do żony, żeby przyjechała po niego w określone miejsce, ten jednak się nie zjawił. Żona niezwłocznie poinformowała GOPR, gdyż wiedziała, że dzieje się coś złego.

Gdy ratownicy znaleźli Jakuba miał 21 stopni Celsjusza - oznaczało to głęboką hipotermię. Jak podaje TVN24 , lekarze dołożyli wszelkich starań, żeby uratować biegacza. 

Jakub Lenarczyk był w stanie krytycznym. Przez 5 godzin jego serce nie pompowało krwi i kilka dni był w śpiączce farmakologicznej. Na szczęście biegacza udało się wybudzić.

Sam Jakub opowiadał, że nie pamięta totalnie nic. Dziś powraca do zdrowia. 

Dla nas, dla biegaczy jest to pewnego rodzaju przestroga na przyszłość, że z naturą nie należy igrać i w warunkach górskich powinniśmy zachować szczególną ostrożność.

WIĘCEJ PODOBNYCH HISTORII ZNAJDZIESZ TUTAJ