'Za kilka dni miałem mieć 30 urodziny a czułem się jak bardzo stary człowiek'. Łukasz i jego biegowe zawirowania

Łukasz Gąsior ma 32 lata i mieszka w Warszawie. Po wielu karkołomnych próbach udało mu się systematycznie biegać, zmienić dietę i schudnąć. Jego życie nabrało zupełnie innego tempa.

PYTANIE: Każdy ma jakieś swoje specyficzne początki z aktywnością fizyczną. U Ciebie pewnie było równie ciekawie. Zatem, skąd wziął się pomysł na bieganie?

Łukasz Gąsior: Chciałem schudnąć. Połączyłem bieganie z dietą i zaskoczyło! Po wielu podejściach. Po nieskutecznych próbach zbijania wagi, w końcu coś zaczęło działać! Przez pierwsze trzy miesiące wręcz zmuszałem się do biegania, ale widoczne efekty w postaci coraz mniejszej wagi i oponki na brzuchu nakręcały mnie do działania. W pewnym momencie tak się wkręciłem, że przestało mnie interesować to, że chudnę. Pokochałem wysiłek fizyczny i zacząłem walkę z samym sobą.

MetamorfozaMetamorfoza Materiały prywatne - Łukasz Gąsior

PYTANIE: Ciekawi mnie bardzo, jak wyglądało Twoje życie przed bieganiem?

Łukasz Gąsior: Do biegania podchodziłem kilka razy. Pierwsza przygoda rozpoczęła się i skończyła w 2012 roku. Skończyło się po 50 km. Zabrakło mi motywacji. Wolałem prowadzić swoje stare życie. W 2013 roku znowu wymyśliłem sobie, że zacznę biegać. Porwałem się na to bez żadnego rozsądku. Co prawda przebiegłem Biegnij Warszawo 2013, ale chwilę później nabawiłem się naderwania więzadła podczas gry w piłkę nożną. Poddałem się, a bieganie skończyło się na 190 km. Waga rosła, a ja w zasadzie pogodziłem się z tym, że poniżej 100 kg ważyć nie będę. Prowadziłem siedzący tryb życia. Po powrocie do domu - obiadek, piwko i TV. Wieczorem chipsy i gazowane napoje. W weekendy fast food i piwo z kolegami. W pewnym momencie waga osiągnęła 113 kg, a ja byłem ciągle ospały, zmęczony i znudzony. Za kilka dni miałem mieć 30 urodziny a czułem się jak bardzo stary człowiek. Postanowiłem dać sobie jeszcze jedną szansę. W końcu do trzech razy sztuka. Skoro innym się udało, to dlaczego mi się ma
nie udać?

PYTANIE: A co dało Ci bieganie?

Łukasz Gąsior: Bieganie wyrobiło we mnie systematyczość i obudziło radość życia. Ciągle motywuję się hasłem "Nie ma słabej pogody do biegania, są tylko słabe charaktery". To przekłada się na inne dziedziny życia np. na sferę zawodową. Wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli czegoś chcemy, dążymy do tego, to osiągniemy to. Bieganie wyrobiło we mnie dyscyplinę - przecież trening sam się nie zrobi.
Nie narzekam, cieszę się życiem i staram się przekonywać znajomych aby również zaczęli biegać. Nabrałem jeszcze większej pewności siebie. Na pewno częściej się uśmiecham i prowadzę zdecydowanie zdrowszy tryb życia.

MetamorfozaMetamorfoza Materiały prywatne - Łukasz Gąsior

PYTANIE: Jak jest z Twoją motywacją?

Łukasz Gąsior: Moją największą motywacją do pracy są efekty. Jeśli widzę, że to co robię przynosi efekty, to nikt nie musi mnie przekonywać, aby dać z siebie więcej. Lubię mieć na coś wpływ, a podczas biegania to właśnie wszystko zależy ode mnie. Od tego jak trenowałem przed startem, do tego jak bardzo się przyłożyłem. Treningi, systematyczność - przecież to ja decyduję czy odpuszczę czy nie. Widząc efekty swojej pracy jeszcze bardziej nakręcam się do działania.

PYTANIE: Jak przebiegała Twoja metamorfoza?

Łukasz Gąsior: We wrześniu 2014 roku moja waga dobiła do 113 kg. We wrześniu 2015 roku ważyłem 93 kg. Aktualnie ważę 92 kg. Do biegania dodałem jeszcze siłownię. Na pewno nie powiedziałem ostatniego słowa jeśli chodzi o moją sylwetkę. Za rok znowu się do Was odezwę i pokażę zdjęcia. Obiecuję, że jeszcze będzie trochę różnicy.

PYTANIE: Jeżeli miałbyś się podzielić motywacją z naszymi czytelnikami, to jak byś ich zmotywował?

Łukasz Gąsior: Motywacja dla czytelników? Wszystko zależy od ciebie i twojego nastawienia. Oczywiście ważne jest wsparcie bliskich, dobry czas, miejsce itp., ale prawda jest taka, że jeśli sam nie będziesz chciał, to nie osiągniesz sukcesu. A warto, bo największa nagroda jest na mecie. Moje życie zmieniło się na lepsze. Twoje również może się zmienić. Podejmij wyzwanie i przekonaj się sam!

PYTANIE: A jest ktoś, komu chciałbyś podziękować?

Łukasz Gąsior: Chcę podziękować swojej żonie (za wsparcie i za to, że kilka razy tupnęła nóżką). Po przebiegnięciu Maratonu Warszawskiego w 2016 poczułem, że mogę wszystko i odpuściłem treningi. Trochę za bardzo przesadziłem z węglami i waga wróciła do 104 kg. To właśnie moja żona tupnęła nogą i wygoniła z domu na trening. Od stycznia 2017 znowu regularnie biegam i wróciłem do diety. Aktualnie ważę 92 kg.

MetamorfozaMetamorfoza Materiały prywatne - Łukasz Gąsior

PYTANIE: Jakie najbliższe plany?

Łukasz Gąsior: W planie na ten rok 5 półmaratonów i walka o poprawkę życiówki oraz poprawka czasu na maratonie. Tym razem nie mam zamiaru wracać do starych nawyków. Żona nie pozwoli.
Swoją historią dzielę się na profilu @biegajacyswiatlukasza

WIĘCEJ PODOBNYCH HISTORII ZNAJDZIESZ TUTAJ