Debiut na dystansie półmaratonu - jak zrobiły to dziewczyny?

Walka, radość, spełnienie marzeń, satysfakcja, zwycięstwo - to słowa, którymi dziewczyny z projektu "Who Said Girls Can't Race?" opisały swój debiut na dystansie półmaratonu. Uczestniczki biegu udowodniły na trasie, że są prawdziwymi fighterkami! Każda z nich, mimo zmęczenia, przekroczyła linię mety z uśmiechem na twarzy!

Po trzech miesiącach ciężkiej pracy i regularnych treningów, dziewczyny w dniu 31 marca stanęły na linii startowej półmaratonu w Warszawie. To był bardzo ważny test, który dziewczyny zdały celująco! „Who Said Girls Can’t Race” to nie tylko wysiłek fizyczny, ale również kobieca przyjaźń. Podczas wspólnego biegania zrodziła się pomiędzy dziewczynami więź, która zaowocowała w wzajemne wsparcie i motywację. Dziewczyny przez cały okres przygotowań mogły na siebie liczyć, a w dniu startu dodawały sobie otuchy. Od początku działały w myśl zasady „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. Wspólny cel sprawił, że przekroczenie kolejnych barier, które wcześniej wydawały się niemożliwe do pokonania, udało się przezwyciężyć!

Dziewczyny „przeszły” długą drogę do osiągnięcia upragnionego celu, a każda z nich podczas treningów odkrywała siebie na nowo. Swoje słabe punkty, przekuły w sukces. Już teraz planują kolejne biegowe wyzwania.

W dniu biegu uczestniczki projektu spotkały się w strefie  RACE and CHILL adidas Runners  Warsaw nad Wisłą, gdzie mogły zostawić rzeczy, spokojnie się przebrać i ruszyć na wspólną rozgrzewkę. Emocje same rysowały się na ich twarzach: zniecierpliwienie, stres i pełne skupienie pomieszane z radością. Na szczęście nad wszystkim czuwały trenerki z adidas Runners Warsaw. Julita i Iza dzieliły się cennymi wskazówkami przed biegiem i dodawały otuchy. Pogoda była wręcz idealna! Panująca aura sprzyjała osiągnięciu dobrych rezultatów. Dziewczyny wiedziały, że zrobiły wszystko, co w ich mocy, a na linii startu stanęły w bardzo dobrej dyspozycji.

Po wspólnej rozgrzewce cała ekipa przeniosła się w okolice miasteczka biegowego. Zgodnie z wytycznymi trenerek, każda z dziewczyn ustawiła się w swojej strefie startowej. Karolina, Jola i Justyna początkowo chciały pokonać cały dystans razem. Natalia od razu wiedziała, że pobiegnie na własny rachunek. Ania miała wsparcie od Julity, zaś Sylwia mogła liczyć na Pawła, a Marta na mamę. Dziewczyny wiedziały, że muszą zacząć spokojnie i od początku kontrolowały tempo biegu. Na bieżąco weryfikowały, gdzie mogą przyspieszyć, gdzie zwolnić i czy skorzystać z punktu odżywiania. Do zadania podeszły bardzo ambitnie, mimo małych kryzysów na trasie, walczyły do końca!

Justyna w pewnym momencie odłączyła się od Karoliny i Joli, czuła, że może przyspieszyć. Nie obyło się jednak bez chwili zwątpienia. Jak sama wspomina, starała się jednak skupić na samym biegu, a energię czerpała od innych biegaczy. Przekraczając linię mety, przeniosła się do zupełnie innego świata. Czuła się dumna i szczęśliwa, a udział w półmaratonie sprawił, że już teraz jest gotowa na kolejne wyzwania!

„Wow! Zrobiłam to!” – krzyknęła Sylwia tuż za metą! Ku jej zaskoczeniu dystans półmaratonu przebiegła poniżej dwóch godzin! Sylwia przyznała, że bieganie to coś więcej niż pokonywanie kolejnych kilometrów! Po ukończeniu biegu poczuła, że jest w stanie zrobić wszystko! Mimo zmęczenia na jej twarzy pojawił się szczery uśmiech i była pełna energii.

Marta przez cały dystans przebiegła z mamą, ale to kibice dodawali jej siły na trasie. Na 13. kilometrze pojawił się kryzys, który na szczęście nie trwał długo. Marta udowodniła, że to nie czas na mecie jest ważny, a sam fakt przełamania swoich barier. Jeszcze kilka miesięcy temu przebiegnięcie 21 kilometrów wydawało się jej niemożliwe, ale w rezultacie potwierdziła zasadę „nigdy nie mów nigdy”.

Karolina i Jola nie odstępowały się na krok! Ciężka praca podczas przygotowań wróciła do dziewczyn ze zdwojoną siłą – obie zrozumiały, że bieganie może zaowocować prawdziwą przyjaźnią. Nawet w tym tandemie nie obyło się bez małego kryzysu, ale dzięki temu, że dziewczyny biegły ramię w ramię,  udało się pokonać gorsze chwile na trasie. Kiedy Karolina zasłabła na 20. kilometrze, Jola mimo zmęczenia podała jej pomocną dłoń. Ta współpraca przyniosła ogromną radość i satysfakcję na mecie!

Natalia, jak prawdziwą fighterkę przystało, całą trasę pokonała grubo poniżej dwóch godzin! Wszystko wskazuje na to, że odkryła w sobie duszę długodystansowca. Problemy pojawiły się dopiero na ostatniej prostej, na szczęście ból w przeponie nie potrwał zbyt długo. Natalia przyznała, że panująca atmosfera na trasie dodawała jej skrzydeł.

Ania dzielnie walczyła u boku Julity, ale to ona musiała pokonać swoje słabości na trasie. Zdała sobie sprawę, że jedynym ograniczeniem jest „głowa”, bo o dyspozycje fizyczną była cały czas spokojna. Po przekroczeniu linii mety doceniła siłę całej grupy!

Dziewczyny dystans półmaratonu pokonały w pełnym zdrowiu i to było dla nich najważniejsze! Mimo tego, że każda z nich borykała się ze swoimi słabościami, podczas biegu ani przez chwilę nie czuły się same. Udowodniły, że mogą sięgnąć po więcej i mają nadzieję, że zainspirowały do działania inne kobiety!

Tym samym znamy już odpowiedź na pytanie: Who Said Girls Can’t Race?